Do Sejmu trafił projekt zmiany ustawy o lasach. W skrócie ma on dorowadzić do tego, że organizacje zajmujące się ochroną przyrody będą mogły zaskarżać do sądów Plany Urządzania Lasów. Ustawa jest wciskana ludziom jako nadanie im prawa do współdecydowania o tym, które drzewo będzie można wyciąć, a które zostawić. To jednak tylko pozór. Faktycznie bowiem ustawa daje przywileje jedynie organizacjom pozarządowym. To wszystko prowadzi do niebezpiecznych precedensów. Największe organizacje ekologiczne w naszym kraju od lat są sponsorowane przez kapitał zagraniczny. Można łatwo sobie wyobrazić, że zagraniczni lobbyści za sowite pieniądze ustalą z aktywistami, aby ci w czambuł wszystko zaskarżali tylko po to, aby albo realizować jakieś utopijne pomysły, albo po prostu szkodzić naszej gospodarce.
Jestem przekonany, że taka możliwość nie umknie konkurentom zagranicznym polskiej branży meblarskiej czy drzewnej. Innym zagrożeniem korupcyjnym, które widzę, jest potencjalna presja na nadleśnictwa. Szef takiej jednostki może dzisiaj przeznaczać część przychodów na cele społeczne. Najczęściej są one lokalne, jak wspieranie OSP czy kół gospodyń wiejskich. Czasami zdarzają się też takie o charakterze ogólnopolskim. Możliwe, że nadleśniczy, żeby nie mieć problemów, środki te będzie musiał kierować na organizację ekologiczną. Taką, która w razie czego zapewni kryszę i ochroni od pozwu. Faktycznie w tych mechanizmach zaszyta jest korupcja na olbrzymią skalę. Rozumiałbym to jeszcze, gdyby prawo dotyczyło wszystkich obywateli, ale tutaj przywileje dostają osoby, które nie miały oporów szkodzić Polsce w czasie, gdy trwał hybrydowy atak z Białorusi. Chodzi w tym wszystkim o pieniądze, a nie o ochronę przyrody. A my Polacy albo nauczymy się myśleć, albo można zwijać projekt o nazwie Polska.
Reżimy upadają, gdy stają się komiczne. #GazetaPolska: Władza ośmiesza się na oczach wszystkich
— Gazeta Polska - w każdą środę (@GPtygodnik) July 16, 2026
Czytaj » https://t.co/xgfE3rdsMa
Prenumeruj » https://t.co/P6zoug8Eh6 pic.twitter.com/Ci2WQ5CUvS