Poczobut nieraz udowodnił w swoim życiu, że jest człowiekiem wielkiej odwagi. Nie ukorzył się przed Łukaszenką i nawet w warunkach urągających ludzkiej godności bronił prawdy i swojego dobrego imienia, które łukaszyści próbowali zdeptać. Wrócił przede wszystkim do rodzinnego Grodna, do przyjaciół i współpracowników ze Związku Polaków na Białorusi. Wielu z nas po tylu latach tortur i więzienia nawet nie spojrzałoby w tamtą stronę. Inni mówią: przecież o prawa polskiej mniejszości i prawdę historyczną Poczobut może walczyć tutaj, u nas. Zdecydował jednak inaczej i należy to uszanować. Alaksandr Łukaszenka i jego aparat represji z pewnością liczyli na to, że lata spędzone w ciężkiej kolonii karnej oraz brutalna izolacja wybiją Poczobutowi z głowy walkę na ojczystej ziemi. Tymczasem Poczobut wrócił tam z podniesionym czołem.