Oponenci mają przewagę medialną, ale tracą poparcie. Wybieramy zdolnego kandydata, ale też takiego, którego oni z pobudek towarzysko-klasowo-ideologicznych wściekle zaatakują. Ich zdolniejsi politycy wiedzą już, że to nie działa, ale nie kontrolują zupełnie własnego komentariatu, szczególnie internetowego. Jego przedstawiciele to w większości zombie liberałowie, którzy pławią się w niskich motywach, jakie daje publiczne uzewnętrznianie swojej politycznej nienawiści. W efekcie pokazują Przemysława Czarnka w każdych wiadomościach, na każdym portalu. Ostatecznie ich media pracują dla PiS jak nieformalny sztab wyborczy.
Pokazują nowego lidera milionom szukającym alternatywy. Ich przekaz to nachalny agitprop i jawna nienawiść – podczas gdy ludzie mają wątpliwości i szukają odpowiedzi na trapiące ich dylematy. Im silniejszy atak przeciwnika, tym bardziej bolesny jego upadek. A potem już tylko ewentualna koalicja z Konfederacją, do której prof. Czarnek nadaje się jak mało kto. I władza.