Przy okazji dziennikarze zaczęli się zachwycać, że FA-50 są tańsze w użyciu i nadają się lepiej do zwalczania dronów niż F-16. Oczywiście zabrakło przy tym refleksji, że bezpodstawnie atakowano Mariusza Błaszczaka, który zamówił te samoloty jako szef MON. Podobnie zresztą jest w kwestii każdego innego sprzętu zamówionego w czasach Błaszczaka. Wtedy politycy KO histerycznie krytykowali zakupy dokładnie tego samego sprzętu, który teraz wychwalają. Apache’e, czołgi K2, fregata ORP „Wicher”. Nagle wszystko stało się według nich cenne i potrzebne. Oczywiście, że szerokie zakupy broni w obliczu zagrożenia ze Wschodu były niezbędne. Wstyd dla tych, którzy je atakowali.
A tyle było histerii o zbrojenia
MON z dumą ogłosiło, że samoloty FA-50 weszły w dyżur bojowy i będą bronić polskiego nieba np. przed wlatującymi rosyjskimi dronami.