Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Michal Kuź,
09.04.2017 19:52

​Czy to początek nowego bipolarnego świata?

Amerykański atak na syryjską bazę lotniczą Szajrat, w którym użyto pocisków samosterujących Tomahawk, to pierwsza operacja wojskowa, do przeprowadzenia której rozkaz wydał prezydent Donald Tru

Amerykański atak na syryjską bazę lotniczą Szajrat, w którym użyto pocisków samosterujących Tomahawk, to pierwsza operacja wojskowa, do przeprowadzenia której rozkaz wydał prezydent Donald Trump. Ona ostatecznie już rozwiewa wszelkie mity o tym, jakoby Trump miał współpracować z Rosją.

Szajrat jest jednym z tych miejsc na terenie Syrii, w którym przebywali rosyjscy żołnierze i choć, oczywiście, Rosja została uprzedzona o ataku, można uznać, że grzebie on wszelkie szanse na „reset”. Donald Trump poczuł się postawiony pod murem, kiedy świat obiegły wstrząsające zdjęcia ofiar ataków chemicznych, szokujące nawet dla ludzi, którzy niejedno już na wojnie widzieli.

A próbując odłożyć na bok emocje, jeśli chodzi o układankę geopolityczną, znamienne jest to, że decyzję o ataku na instalacje syryjskie podjęto w czasie wizyty w USA prezydenta Chin Xi Jinpinga. Co więcej, sekretarz obrony USA gen. James Mattis konsultował szczegóły ataku z Trumpem, gdy ten prowadził rozmowy z Xi Jinpingiem. Trump z tego powodu przerywał spotkanie i trudno przypuszczać, by jego gość nie wiedział, co się dzieje.

Ponadto wszystko to poprzedziła wizyta w Chinach zięcia Trumpa, a zarazem jego najbardziej zaufanego doradcy w kwestiach zagranicznych, zaraz po Reksie Tillersonie, Jareda Kushnera. Zatem być może, choć to w tej chwili tylko spekulacje, amerykańskie działania były uzgodnione z Chinami. A idąc krok dalej, że Chiny dokonały rewizji swojej polityki i uznały, iż bardziej opłaca się im współpracować z USA i na ołtarzu tej współpracy złożyć swoje związki z Rosją. Oczywiście, w związku z tym będą tonowały pewne działania na Morzu Południowochińskim.

Gdyby te przypuszczenia rzeczywiście się potwierdziły, to następuje wolta sojuszy: Rosja jest w kropce i to ona staje się w tym momencie problemem, w starciu z którym Stany mają wolną rękę. Oczywiście sytuacja taka tworzy ogromne zagrożenia, dlatego że przyparta do muru Rosja może uderzyć na wschodnią flankę NATO i nie przebierać w środkach. Rosyjska doktryna wojenna zakłada np., że przegrane starcie konwencjonalne nawet na poziomie pojedynczej bitwy natychmiast uruchamia głowice jądrowe. Wniosek dla nas jest taki, że jako Polacy nie powinniśmy już więcej obawiać się jakiejś miłości pomiędzy Donaldem Trumpem i Władimirem Putinem, natomiast powinniśmy zacząć się obawiać niepohamowanej nienawiści ze strony rosyjskiego satrapy, która może się odbić negatywnie na wschodniej flance. Oczywiście na geopolityczne przetasowania na tym poziomie nie jesteśmy w stanie nic konkretnego poradzić, musimy jednak być maksymalnie dobrze przygotowani, nasza armia musi być w stanie wysokiej gotowości bojowej i to samo dotyczy obrony terytorialnej.

I jeszcze słowo o Chinach. Wygląda na to, że w stosunku do Rosji realizują one trochę taktykę lodołamacza. Można to porównać do sytuacji, kiedy Stalin, wyobrażając sobie Hitlera jako lodołamacza rewolucji, za unieszkodliwienie agresywnych Niemiec dostał dla Związku Sowieckiego, zgodnie ze swoimi przewidywaniami, „rękę królewny i pół świata”. Gdy Hitler wystawił do wiatru ZSRS i zaatakował Kraj Rad, Stalin został zmuszony do współpracy z aliantami. W wyniku zwycięstwa nad Niemcami po wojnie wyłonił się bipolarny podział świata, istniejący do końca ZSRS. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że w istocie rzeczy Chiny nie chcą współrządzić z Rosją. One chcą, aby Rosja stała się ogromnym problemem dla Zachodu i żeby Zachód, dokładnie tak, jak to się teraz dzieje, sam przyszedł do Chin i zapytał: co my z tym problemem zrobimy? Krótko mówiąc, na gruzach Federacji Rosyjskiej (a coraz więcej wskazuje na to, że ta federacja jeszcze za naszego życia przestanie istnieć w obecnym kształcie) może powstać bipolarny podział świata, w którym część jego będzie strefą wpływów Chin, a część strefą wpływów USA.

NAJNOWSZE