Posiedzenia komisji śledczej ds. afery Amber Gold to rozmowy ze ścianą. Kolejni przesłuchiwani są dotknięci amnezją. Tak było także w wypadku prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Anna Skupna w środę przed komisją śledczą stwierdziła także, że nie jest „Carycą”, jak po jednym z wcześniejszych posiedzeń komisji podawały media. Przypomnijmy – poseł Marek Suski pytał wówczas o osoby, które bywały na trybunie VIP podczas meczów Lechii Gdańsk. „(…) Nawet ważne osoby, które nie interesowały się sportem, tam chodziły, wymienia się tutaj panią o pseudonimie Caryca, która występuje jako bardzo wpływowa osoba w gdańskim wymiarze sprawiedliwości” – mówił Suski.
Sędzia Skupna przyznała, że owszem – bywała na trybunie VIP, ale „carycą nie jest” i jej zdaniem w Gdańsku takie określenie nie funkcjonuje. To nie koniec zaprzeczeń. Bo pani sędzia z rozbrajającą pewnością stwierdziła, że „w gdańskim wymiarze sprawiedliwości nikt nie stał za Marcinem P.”, a ona sama nie wie nic o tym, by za Amber Gold stał ktoś spoza wymiaru sprawiedliwości. Co ciekawe, na pytanie o to, dlaczego Marcinowi P. jeszcze przed wybuchem afery aż czterokrotnie przerywano poprzednią karę, Skupna nie miała nic do powiedzenia. A sprawa jest cokolwiek dziwna – zwolnienie opierało się na niepotwierdzonej przesłance, że jego żona i teściowa mogą mieć problemy finansowe. – Jedni sędziowie są bardziej skrupulatni, drudzy mniej – stwierdziła w pewnym momencie z rozbrajającą szczerością Anna Skupna.
Nie jest też jednak tak, że z tej niewiedzy, którą popisują się osoby wzywane przed komisję, nic nie wynika. Podczas drugiego środowego – zamkniętego – posiedzenia komisji zadecydowano o złożeniu dwóch zawiadomień o przestępstwie. Pierwszego w sprawie prokurator Barbary Kijanko unikającej konfrontacji z komisją (w sprawie Amber Gold w okresie grudzień 2009 r. – czerwiec 2012 r. Kijanko była prokuratorem referentem prowadzącym sprawę Amber Gold w pierwszej fazie postępowania, po zawiadomieniu Komisji Nadzoru Finansowego pod koniec 2009 r. – i tego właśnie okresu dotyczy zawiadomienie). Drugie zawiadomienie dotyczy prokurator Hanny Borkowskiej, która w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku odpowiadała za nadzór nad Prokuraturą Rejonową we Wrzeszczu, w której toczyło się śledztwo. Powodem wniesienia tego zawiadomienia jest m.in. przetrzymanie pisma w sprawie odwieszenia postępowania dotyczącego Amber Gold. Miało ono trafić do prokuratury we Wrzeszczu w styczniu 2012 r., trafiło zaś tam dopiero w kwietniu.
„Szkoda, że nie wiedzieliśmy wcześniej o Amber Gold” – powiedziała sędzia Anna Skupna tuż po rozpoczęciu przesłuchania przed komisją”. Cóż, jak głosi stare porzekadło: „gdybym wiedział, że się przewrócę, tobym się położył”. Zapewne gdyby tysiące ludzi (19 tys. osób), których oszuści pozbawili majątku (851 mln zł), wiedziały o tym, czym jest piramida finansowa prowadzona przez małżeństwo P., też byłyby bardziej zadowolone.