Z pewnością nie można wykluczyć zamachu. Od tego trzeba zacząć, gdyż był to specyficzny lot: Chór Aleksandrowa to część machiny propagandowej Rosji. A Kreml ma wystarczająco wielu wrogów, którzy byliby skłonni w nią uderzyć. Na przykład działania rosyjskie w Aleppo, w których zginęły tysiące niewinnych ofiar, to wystarczający powód, by ktoś zdeterminowany usiłował się zemścić na Rosjanach za wspieranie reżimu Asada. Taki wariant jest możliwy. Podobnie możliwy jest wariant usterki technicznej – samoloty nie są najnowsze i już wcześniej zdarzały się im różne wady. Rosjanie zaś niechętnie przyznają się do tego, że ich technologia może być podatna na awarie. Zapewne i tu, jak w wypadku naszego tupolewa, gdzie sposób badania katastrofy był właściwie zacieraniem wszelkich śladów tego, co się stało, dyrektywy Kremla okażą się ważniejsze niż konstruktywne poszukiwanie prawdy.
Dyrektywy ważniejsze niż prawda
Katastrofa rosyjskiego Tu-154 z Chórem Aleksandrowa na pokładzie, co naturalne, przywodzi na myśl katastrofę polskiego tupolewa.
Z pewnością nie można wykluczyć zamachu. Od tego trzeba zacząć, gdyż był to specyficzny lot: Chór Aleksandrowa to część machiny propagandowej Rosji. A Kreml ma wystarczająco wielu wrogów, którzy byliby skłonni w nią uderzyć. Na przykład działania rosyjskie w Aleppo, w których zginęły tysiące niewinnych ofiar, to wystarczający powód, by ktoś zdeterminowany usiłował się zemścić na Rosjanach za wspieranie reżimu Asada. Taki wariant jest możliwy. Podobnie możliwy jest wariant usterki technicznej – samoloty nie są najnowsze i już wcześniej zdarzały się im różne wady. Rosjanie zaś niechętnie przyznają się do tego, że ich technologia może być podatna na awarie. Zapewne i tu, jak w wypadku naszego tupolewa, gdzie sposób badania katastrofy był właściwie zacieraniem wszelkich śladów tego, co się stało, dyrektywy Kremla okażą się ważniejsze niż konstruktywne poszukiwanie prawdy.