Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Sakiewicz,
03.06.2016 07:39

Koniec pewnej prowokacji

Od samego początku sprawy Doroty Kani byłem przekonany o jej niewinności.

Od samego początku sprawy Doroty Kani byłem przekonany o jej niewinności. Nie dlatego, że Dorotę dobrze znałem, bo wtedy akurat znałem ją jeszcze dosyć słabo, ale dlatego, że w całej tej historii na odległość pachniało prowokacją.

Materiał w TVN-ie miał uderzyć w byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Autorzy tego paskudnego spektaklu nie sprawdzili, że Dorota miała wtedy słaby kontakt z Ziobrą i cała intryga posypała się jak domek z kart. Jej sprawa była więc odpryskiem większej prowokacji, która miała uderzyć w pisowską opozycję. Nie udało się, ale spreparowane dowody zaczęły funkcjonować. Dorota Kania była odpowiednią ofiarą, by operację jakoś uzasadnić. Pytanie, czy sprawę uszyto w biegu, czy też cała afera, jak wiele zdaje się na to wskazywać, była jednym z efektów działania ówczesnych służb? W tym kontekście nasuwa się nieodparte pytanie, ile jeszcze takich ludzkich tragedii wyjdzie na jaw w najbliższych miesiącach? Psychopatyczna władza nie wahała się grzebać w osobistych sprawach, masowo inwigilować ludzi, wreszcie niszczyć niezależne media. Trzeba to wszystko wyjaśnić. Tylko kto Dorocie Kani wynagrodzi te lata zniesławiania?

NAJNOWSZE