Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
18.01.2016 14:20

Niezapomniana walka o sztukę

Z bardzo dobrym przyjęciem spotkała się propozycja filmu sensacyjnego o rabowaniu polskich skarbów kultury przez Niemców i Rosjan w czasie II wojny światowej.

Z bardzo dobrym przyjęciem spotkała się propozycja filmu sensacyjnego o rabowaniu polskich skarbów kultury przez Niemców i Rosjan w czasie II wojny światowej. Koncepcję tego filmu, przygotowaną przez reżysera i scenarzystę Henryka Tadeusza Czarneckiego, przedstawiłem na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” 14 grudnia 2015 r. Projekt został przedstawiony wicepremierowi prof. Glińskiemu, ministrowi kultury i dziedzictwa narodowego, i zyskał jego uznanie. Dziś warto przedstawić dodatkowe informacje.

Wiadomo już, że scenarzystą lub współscenarzystą filmu będzie znany pisarz i publicysta, skądinąd jeden z najwybitniejszych w Polsce specjalistów od historii alternatywnej – Marcin Wolski. Autor koncepcji Henryk T. Czarnecki rozważa przygotowanie – na podstawie tej samej dokumentacji faktograficznej – zarówno dokumentu, jak i filmu fabularnego. Jest też rozważana koncepcja przygotowania fabuły w dwóch wersjach: kinowej i jako serial telewizyjny. Co do propozycji stworzenia dokumentu, chodzi konkretnie o serię filmów dokumentalnych fabularyzowanych z przeznaczeniem do rozpowszechniania w publicznej TV. Idealnym odbiorcą takiej propozycji byłaby oczywiście TVP Historia, zwłaszcza pod nowym kierownictwem.

Tytuł roboczy tego filmu, jakże dobrze wpisującego się w zapowiedzi prezesa Jarosława Kaczyńskiego sprzed paru miesięcy o fabułach ukazujących najnowszą historię narodu polskiego, brzmiałby: „Największe skarby walecznych Polaków”.

Zakazany Matejko i niemieckie przygotowania do grabieży

Prolog (rama dramaturgiczna) filmu rozpoczynałby się sceną w Berlinie w 1938 r., w kancelarii III Rzeszy. Minister Joseph Goebbels wraz z dyrektorem generalnym poczty niemieckiej są na audiencji u Adolfa Hitlera. Zapada decyzja o odmowie przyjmowania do obrotu pocztowego na terenie Niemiec polskich przesyłek oznakowanych znaczkiem z reprodukcją obrazu Jana Matejki „Bitwa pod Grunwaldem” (chodzi o rocznicową – datowaną na stulecie urodzin Matejki – serię znaczków z jego obrazami). To sytuacja skądinąd prawdziwa, która zdarzyła się rok przed wybuchem II wojny światowej.

Kolejne sceny umiejscowione będą w maju i czerwcu 1939 r. Tym razem przeniesiemy się do Polski. Przedstawione będą „naukowe” wizyty niemieckich „historyków sztuki” – oficerów SS po cywilnemu. Pierwsza scena z tej serii przedstawia właśnie takie szpiegowskie, rzekomo turystyczne wizyty w Zamku Królewskim, w Zachęcie (zainteresowała SS-manów „Bitwa pod Grunwaldem” Matejki), w Muzeum Narodowym („Polka” Watteau), Bibliotece Narodowej (nasze inkunabuły) oraz Muzeum Archeologicznym (eksponat z wykopalisk prasłowiańskich).

Dalej Kraków i kolejne niemieckie przeszpiegi: na Wawelu, w kościele Mariackim (ołtarz Wita Stwosza), w muzeum Czartoryskich („Dama z łasiczką” Leonarda da Vinci, „Młody mężczyzna” Rafaela i „Krajobraz z miłosierną Samarytanką” Rembrandta), a także w Sukiennicach (kolejny obraz Jana Matejki „Hołd pruski”). I znów przenosimy się do Niemiec. Koniec sierpnia, Berlin. Jeszcze raz kancelaria Rzeszy. Marszałek Herman Goering oraz minister Joseph Goebbels na audiencji u Adolfa Hitlera. Führer rozkazuje: „Natychmiast przywieźć obraz »Bitwa pod Grunwaldem« do kancelarii Rzeszy”. Chce położyć go – zamiast dywanu! – na podłodze gabinetu wodza III Rzeszy. To właśnie na nim mają stanąć, aby całkowicie upokorzyć Polaków, niemieccy generałowie, którym będą przypinane najwyższe odznaczenia za zwycięskie bitwy z Rzecząpospolitą.

Kolejny epizod – tym razem związany już z napaścią Niemiec na Polskę i wybuchem II wojny światowej. W ślad za Wehrmachtem do Warszawy i Krakowa wkraczają przygotowani do łupieżczej misji „historycy sztuki”. Zgrupowani są w trzech strukturach: w SS Sonderkommando Paulsen, w organizacji pozarządowej Ahnenerbe oraz w spółce prawa handlowego o nazwie Verwaltungsgenossenschaft Ost. Założycielem tej ostatniej był miłośnik sztuki marszałek Goering. Taka byłaby treść pierwszego odcinka.

Polacy na straży swoich dóbr kultury

Odcinek drugi opisywałby cudowne zniknięcie „Hołdu pruskiego” Jana Matejki. Sierpień 1939 r., Kraków, Muzeum Narodowe, retrospekcja. Prof. Feliks Kopera przygotowuje wysyłkę „Hołdu pruskiego” rzekomo do konserwacji. Obraz zostaje profesjonalnie przygotowany do transportu: zrolowany, zabezpieczony i umieszczony w blaszanym, zalutowanym walcu. Transport wiedzie z Muzeum Narodowego w Krakowie przez Las Wolski do Zamościa, tam dzieło Matejki zostaje ukryte w kościele Świętej Katarzyny.

Kolejne epizody: wrzesień, październik 1939 r., Zamość, wojska okupantów w tym mieście – najpierw niemiecki Wehrmacht, potem Armia Czerwona, potem znów Niemcy. Październik 1939 r., Kraków, śledztwo gestapo w sprawie zniknięcia poszukiwanego przez władze III Rzeszy obrazu. Listopad 1939 r., powtórna tułaczka „Hołdu pruskiego” w powrotnej trasie z zamojskiego kościoła św. Katarzyny do kopalni soli w Wieliczce(!), a ostatecznie do Muzeum Czapskich w Krakowie.

Film ma także pokazać martyrologię tych, którzy ratowali nasze skarby narodowe: rozstrzelanie burmistrza Zamościa Michała Wazowskiego, zesłanie rektora kościoła św. Katarzyny księdza Wacława Staniszewskiego do niemieckiego obozu koncentracyjnego (przeżył).

Odcinek trzeci ma przedstawiać, raczej spóźnioną i mniej niż w wypadku „Hołdu pruskiego” profesjonalną, ewakuację „Bitwy pod Grunwaldem”, a niejako przy okazji starodruku „Kazań sejmowych” Piotra Skargi. Akcja toczy się 6 i 7 września w gmachu Zachęty. Odcinek czwarty opowie o utajnionej „emigracji” arrasów wawelskich. Odcinek piąty z kolei składać się będzie z dwóch historii: pierwsza z nich to niespodziewane „zaginięcie miecza koronacyjnego królów polski – Szczerbca. Druga narracja przedstawi swoistą odyseję insygniów władzy państwowej II RP: prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej oraz polskiego Naczelnego Wodza.

Śmierć Brokla – życie pisze scenariusz

Wreszcie szósty odcinek pierwszego cyklu. Odniesie się on do symbolicznych dat: 15 i 17 września 1939 r. Pierwsza to dzień bombardowania Zamku Królewskiego w stolicy Polski, druga to oczywiście napaść „czerwonej” Rosji na nasze państwo. W tym odcinku ukazane będzie zjednoczenie naszych wrogów, nie tylko poprzez traktat Ribbentrop-Mołotow, ale też w „misji” kradzieży najwartościowszych polskich dzieł sztuki.

Ostatni odcinek pierwszej części rozpocznie się od scen niemieckiego bombardowania Zamku Królewskiego, później nastąpią sceny ratowania eksponatów muzealnych (ruchomości). Polscy muzealnicy dokumentują wystrój architektoniczny zamkowych wnętrz na wypadek ewentualnego zniszczenia niemieckimi bombami Zamku Królewskiego. Dokonuje się to poprzez wycinane fragmentów zdobień „twardych” i „miękkich”. „Twarde” to te na trwałe związane z substancją budowlaną, „miękkie” tworzą wystrój dekoracyjny (np. kurdybanowe tapety, tapicerka meblowa, story, firany). I kolejna ofiara wśród ratujących nasze skarby narodowe. W wyniku niemieckiego nalotu ginie kurator Muzeum Naukowego Kazimierz Brokl. To życie stworzyło tę iście filmową scenę. Trafia go spadająca z wieży Zamku Królewskiego wskazówka zegara.

W ponad 48 godz. po bombardowaniu zamku polskich królów w Warszawie „najlepszy sojusznik Hitlera” – by użyć tytułu książki Aleksandra Bergmana – czyli Związek Sowiecki, rusza na Polskę. Dokonuje się czwarty rozbiór Polski. Pokażemy swoistą fraternizację rosyjsko-niemiecką kosztem Polski i Polaków. Oto scena wspólnej defilady okupantów Rzeczypospolitej w październiku 1939 r. w Brześciu nad Bugiem. Warto, aby polski widz zobaczył archiwalne zdjęcia z tej defilady – odtworzone na potrzeby filmu fabularnego – która rzeczywiście odbyła się w twierdzy brzeskiej.

Mija przeszło pięć lat. Ponad 60 miesięcy eksterminacji narodu polskiego dokonywanej przez zachodnich i wschodnich sąsiadów. Klamrą zamykającą i ten odcinek, i pierwszą część potencjalnego serialu jest to, co zrobili Niemcy już po Powstaniu Warszawskim. Chodzi o wysadzenie Zamku Królewskiego: pokażemy nawiercanie otworów w zamkowych fundamentach w celu podłożenia min i zniszczenia budowli. Miało to miejsce pomiędzy październikiem a grudniem 1944 r. Robili to z niemiecką systematycznością i dokładnością oficerowie Wehrmachtu. Warszawski Zamek Królewski został wysadzony i doszczętnie zburzony. Pamiętam, że jako dziecko bawiłem się w jego ruinach (stał wówczas jeden fragment ściany z pustym otworem okiennym) pod koniec lat 60., przed decyzją o jego odbudowaniu.

W drugiej części filmu ukazany będzie rosyjski rabunek naszych narodowych dzieł sztuki. Sowieci więcej niszczyli od razu, mniej wywozili, a jeśli wywozili, robili to w sposób dużo mniej zorganizowany, mniej planowo i systematycznie niż Niemcy.

Warto ocalić od zapomnienia tę walkę Polaków z obydwoma okupantami w obronie dzieł, bez których nie można sobie wyobrazić polskiej kultury.

NAJNOWSZE