Pamięć zamiast uległości
Trzeba powrócić do projektu Polskiego Centrum w Berlinie, które miałoby stanąć tuż obok pomnika Holokaustu.
12 czerwca 2015 r. w centrum Katowic została poświęcona kaplica Golgota Ojczyzny przy kościele pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętrzej Marii Panny (kościół Mariacki). Pomysł stworzenia Golgoty Ojczyzny to wynik dyskusji na temat inicjatywy umieszczenia w kościele Mariackim tablicy poświęconej martyrologii Sybiraków. Pierwowzorem był krzyż Golgoty Polskiej, który został odsłonięty przy kościele garnizonowym w Gliwicach 18 kwietnia 2010 r., w dniu pogrzebu pary prezydenckiej na Wawelu. Takie krzyże Golgoty Polskiej powinny powstawać na całym świecie, w kościołach i kaplicach, w których modlą się Polacy, także w Niemczech. I oby jak najszybciej.
Jest szansa
Ważne jest, aby powrócić do projektu utworzenia Polskiego Centrum w Berlinie, które miałoby stanąć tuż obok pomnika Holokaustu. Wiele wskazuje na coraz większą otwartość strony niemieckiej na tego rodzaju rozwiązanie. Może o tym świadczyć chociażby treść depeszy gratulacyjnej, którą otrzymał prezydent elekt Andrzej Duda od kanclerz Angeli Merkel po wygranych wyborach prezydenckich. Czytamy w niej: „To, że dzisiaj stoimy ramię w ramię, zawdzięczamy gotowości Pańskiego kraju do wyciągnięcia ręki ku pojednaniu i partnerstwa z Niemcami po niezmierzonych niemieckich zbrodniach drugiej wojny światowej”. Ta część depeszy świadczy o tym, że rząd i administracja niemiecka powracają do rozwiązań z 2007 r. na wypadek zwycięstwa wyborczego ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego. Niepokoi natomiast dalsza część depeszy, w której kanclerz Merkel przypomina, że w 2016 r. przypada 25. rocznica podpisania polsko-niemieckiego „Traktatu o dobrym sąsiedztwie”. Niemiecka kanclerz życzyłaby sobie, aby wykorzystać to wydarzenie do dalszego pogłębienia wzajemnych relacji. Tymczasem po hucznych obchodach 20. rocznicy tego traktatu w 2011 r. nic nie zmieniło się na lepsze między oboma państwami.
Prezydent elekt Andrzej Duda ma szansę, aby w stosunkach polsko-niemieckich rozpocząć merytoryczną dyskusję przede wszystkim na temat statusu mniejszości polskiej w Niemczech oraz wprowadzania w życie postanowień niemiecko-polskiego „Traktatu o dobrym sąsiedztwie” z 1991 r. gdyż mimo upływu 25 lat od podpisania dokumentu jego postanowienia są w Niemczech ignorowane.
Edukacja historyczna
Polska powinna podjąć także wiele inicjatyw w Niemczech na rzecz propagowania prawdziwej wersji historii. Nie można liczyć na to, że młodzież niemiecka będzie historycznie odpowiednio wykształcona. Także społeczeństwo niemieckie mało wie na temat II wojny światowej i ludobójstwa na Polakach. Teraz jest ostatni moment, aby można było jeszcze ustalić ze stroną niemiecką wspólny program edukacji historycznej.
Kilka dni temu korespondent portalu Niezależna.pl z Hamburga napisał artykuł pod znamiennym tytułem: „Wysyp »polskich obozów zagłady« w niemieckich mediach. To jest już patologia”. Należy się zgodzić z jego stwierdzeniem: „To nie są zwykłe pomyłki (jak najczęściej tłumaczą się naczelni tych mediów), bowiem żadna z gazet nigdy nie napisała o »austriackim obozie zagłady« lub »holenderskim obozie koncentracyjnym«. Oni mylą się tylko w wypadku obozów »polskich«”.
Brak Polskiego Centrum w środku Berlina oznaczać będzie realne niebezpieczeństwo, że za kilkanaście lat za najbardziej poszkodowanych w drugiej wojnie światowej postrzegane będą ofiary Holokaustu i sami Niemcy. Polacy zaś zostaną wykreowani w zbiorowej pamięci jako ci, którzy wywołali tę najtragiczniejszą wojnę w dziejach ludzkości. W Polskim Centrum należałoby pokazać, obok stosunków polsko-niemieckich, także cierpienia narodu polskiego w Powstaniu Warszawskim, które do dziś jest w Niemczech mylone z powstaniem w getcie warszawskim, czy los mieszkańców ponad 800 polskich wsi spacyfikowanych przez Niemców podczas drugiej wojny. Takie miejscowości jak Oradour i Lidice są w świecie znane, polskie wsie – nie. W jednej z nich, w Borowie, znajduje się zbiorowa mogiła ze szczątkami 806 zamordowanych przez Niemców. Co roku w rocznicę pacyfikacji, która miała miejsce 2 lutego 1944 r., odbywają się tam uroczystości upamiętniające eksterminację bezbronnej ludności cywilnej Borowa. Nastał czas, aby i ta data na stałe wpisała się w kalendarz niemieckiego ambasadora w Polsce.
Ważne miejsce w Polskim Centrum w Berlinie powinien zająć krzyż Golgoty Polskiej, który jest hołdem dla poległych i tych, którzy doczekali wolnej ojczyzny. Golgota Polska przywoływałaby pamięć o polskich bohaterach, a zarazem ucieleśniała część naszej wspólnej, polsko-niemieckiej historii.
Pokonać ignorancję
Niemieckie elity ubolewają nad tym, że w naszych bilateralnych stosunkach nie uwolniliśmy się jeszcze od spraw II wojny światowej i jej skutków oraz że sprawy te ciągle trafiają na wokandy. Nie rozumieją, dlaczego do tej pory nie doszło do pojednania na wzór niemiecko-francuski. Niestety, mało kto zdaje sobie sprawę, że jest to zadanie znacznie trudniejsze, ponieważ Polacy, w przeciwieństwie do Francuzów, traktowani byli przez Niemcy hitlerowskie jako „podludzie” (Untermenschen) i zostali przeznaczeni do zagłady. Niemcy w sposób niedoskonały znają własną historię, a polscy politycy przez swoją zbytnią uległość na rzecz źle pojętego kompromisu w polityce historycznej nie dają im szansy, aby tę historię poznali. Skala ignorancji jest tak wielka, że nawet były prezydent Niemiec Roman Herzog zaproszony na obchody rocznicy Powstania Warszawskiego pomylił je z powstaniem w getcie. Natomiast były nadburmistrz Berlina Klaus Wowereit jeszcze kilka lat temu nie wiedział, w którym roku rozpoczęła się II wojna światowa.