Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,​Tomasz Sakiewicz,
08.04.2015 07:46

Drwiny zamiast śledztwa

Po pięciu latach od smoleńskiej tragedii obrońcy rządowej wersji wyjaśnienia katastrofy przekonują nas, że badania nagrań rozmów na czarnych skrzynkach były błędne.

Po pięciu latach od smoleńskiej tragedii obrońcy rządowej wersji wyjaśnienia katastrofy przekonują nas, że badania nagrań rozmów na czarnych skrzynkach były błędne. Teraz jest nowa wersja, która potwierdza rosyjską. Błąd wziął się z tego, że przez cztery lata prokuratorzy nie potrafili skopiować skrzynek. Oczywiście nowa wersja powstała na kopii, a kopie są robione z tego, co udostępniają Rosjanie. A co udostępniają? Bez badania skrzynek w Polsce uczciwie sprawdzić się tego nie da. Jedyne, co może orzec prokuratura, to to, że dowód jest po prostu niepewny i mógł zostać zmanipulowany. Tymczasem przez pięć lat kazano nam wierzyć w te odczyty jak w Ewangelię, po to by wszystko zdezawuować i kazać przyjąć nową wersję. Jeżeli źle odczytano głosy w kabinie, to czy dobrze odczytano pozostałe taśmy? Tego nikt jakoś nie podważa. A pytanie chyba jest zasadne. Panowie prokuratorzy bawią się w śledztwo i dają się rozgrywać Moskwie jak dzieci. Lada chwila za sprawą książki Jürgena Rotha poznamy wersję przyczyn katastrofy pochodzącą z przecieku z niemieckich służb. Ciekawe, co z tym zrobi prokuratura? Prawdopodobnie dwa lata będziemy czekali na tłumaczenie i kolejne kilka lat na jego poprawki.

NAJNOWSZE