Ustawa na miarę III RP
Nowe prawo dotyczące działaczy antykomunistycznej opozycji z pewnością nie spełniło oczekiwań Polaków.
Cztery lata temu – 16 marca 2011 r. – Trybunał Konstytucyjny orzekł, że stan wojenny ogłoszony dekretem Rady Państwa z 13 grudnia 1981 r. jest niezgodny z konstytucją. Musiało minąć 22 lata od czasu transformacji politycznej, by wreszcie w formalny sposób udało się wskazać, że władza ludowa działała niezgodnie z porządkiem prawnym. Trybunał uznał, że ma prawo oceniać dekret o stanie wojennym i towarzyszące mu inne akty prawne, pomimo utraty przez nie mocy obowiązującej. Trybunał przyjął, że ocena konstytucyjności prawa stanu wojennego jest niezbędna w demokratycznym państwie prawnym. Zwrócił przy tym uwagę, że nie usunięto skutków naruszeń praw i wolności, które wynikały ze stosowania niekonstytucyjnego prawa. I jeszcze jedno ważne stwierdzenie TK: władza publiczna ma obowiązek poszanowania i ochrony godności człowieka. Trybunał nie miał wątpliwości, że dekret o stanie wojennym sankcjonował zniesienie lub znaczne ograniczenie wolności osobistej, nietykalności, nienaruszalności mieszkania i korespondencji, prawa zrzeszania się, wolności słowa, druku, zgromadzeń, wieców i manifestacji. Penalizował zachowania, które nie były przestępstwami, w procedurze karnej ograniczał prawo do obrony.
Nieśmiałe próby
Przypominam to orzeczenie nieprzypadkowo, bo oto po raz kolejny w Sejmie debatowano o stanie wojennym. Wreszcie po wielu latach posłowie szukali odpowiedzi na wielokrotnie zadawane pytanie: w jaki sposób państwo może udzielić pomocy osobom represjonowanym w stanie wojennym? Takich osób jest wiele, bo represje to nie tylko aresztowania i sprawy karne, wieloletnie pozbawianie wolności czy internowanie, to również zwalnianie z pracy często bez wypowiedzenia, pracownicze weryfikacje powszechnie stosowane w środowisku dziennikarskim, relegowanie z uczelni, zakazy wyjazdów za granicę. Władza komunistyczna miała różne sposoby, by przywoływać do porządku niepokornych obywateli. Trzeba – nie bez goryczy – przyznać, że próby legislacyjnego uregulowania pomocy ofiarom rządów komunistycznych były raczej mizerne. Była prosta droga prawna do uchylenia wyroków skazujących – rewizje nadzwyczajne (dziś kasacje) wnoszone przez ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego i prezesa Sądu Najwyższego. Wyroki uniewinniające, które zapadały po rozpatrzeniu rewizji nadzwyczajnych dawały podstawę dochodzenia roszczeń z tytułu niesłusznego skazania. Wielu skazanych działaczy opozycyjnych nie chciało korzystać – zapewne ze względów ambicjonalnych – z możliwości dochodzenia tej materialnej satysfakcji.
Pewną prawną próbą rozprawienia się z wyrokami skazującymi za antykomunistyczną działalność była ustawa z 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu państwa polskiego od 1 stycznia 1944 do 31 grudnia 1989 r. Ustawa na pewno bardzo potrzebna, ale materialnym odszkodowaniem lub zadośćuczynieniem objęła tylko osoby skazane w procesach karnych.
Kolejną próbą było uchwalenie w 1991 r. ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego. Wreszcie w 2002 r. Sejm uchwalił ustawę o wyrównywaniu strat majątkowych wynikających z ograniczenia w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka. I ta ustawa miała także ograniczony zasięg, faktycznie pozostawiając poza nawiasem ofiary stanu wojennego.
Marny sukces
Do parlamentu, Kancelarii Prezydenta i Premiera, Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej, Ministerstwa Sprawiedliwości, biur poselskich wielokrotnie kierowano sygnały o dramatycznej sytuacji materialnej osób, które były poddawane represjom w czasach PRL. Działacze dawnej Solidarności, przede wszystkim ze Śląska, z Andrzejem Rozpłochowskim i Andrzejem Słowikiem z Łodzi, stworzyli społeczny zespół, który przygotował projekt ustawy o statusie weterana opozycji antykomunistycznej. Koncentrowano się przede wszystkim na tym, komu i na podstawie jakich kryteriów przysługiwałby status weterana opozycji.
Miałem okazję zapoznania się z tym projektem i uważam, że od strony legislacyjnej był poprawny. Wymagał pewnych kosmetycznych poprawek, ale nie było przeszkód, aby proponowane rozwiązania weszły do porządku prawnego. Niestety praca społeczna poszła na marne, bo to z inicjatywy PO w Senacie opracowano projekt ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych.
20 marca br. Sejm z niewielkimi poprawkami senacki projekt uchwalił. Jak to w naszym Sejmie bywa, zgłaszane przez klub parlamentarny PiS słuszne merytorycznie poprawki zostały odrzucone. Ostatecznie ustawę uchwalono przy 31 głosach przeciwnych – głównie posłów SLD. Trzeba przyznać, że dziwacznie w sejmowej debacie zabrzmiały głosy posłów lewicowych, którzy usiłowali porównać losy represjonowanych działaczy opozycji antykomunistycznej z sytuacją pracowników PGR-ów po transformacji z 1989 r. To były wyjątkowo żenujące wystąpienia.
Nie sądzę, aby Senat naniósł jakieś znaczące poprawki – przecież był to projekt senacki, a prezydent zapewne szybko ustawę podpisze, ogłaszając kolejny sukces PO. Będzie to jednak marny sukces, bo nie takie były oczekiwania dawnych działaczy opozycyjnych.
Nowe prawo mówi o…
Ustawa reguluje przede wszystkim zasady nabywania statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych oraz przyznawania uprawnionym świadczeń pieniężnych i pomocy pieniężnej.
W rozumieniu ustawy działaczem opozycji antykomunistycznej jest osoba, która od 1 stycznia 1956 r. do 4 czerwca 1989 r przez co najmniej 12 miesięcy prowadziła w ramach zorganizowanych struktur lub we współpracy z nimi zagrożoną odpowiedzialnością karną działalność na rzecz niepodległości i suwerenności lub respektowania politycznych praw człowieka w Polsce.
Ustawa znacznie rozszerza krąg osób objętych statusem represjonowanych z powodów politycznych, działających na rzecz niepodległości i suwerenności lub respektowania praw politycznych człowieka w Polsce. Są to osoby:
– karane pozbawieniem wolności, internowane oraz zatrzymywane przez okres dłuższy niż 48 godzin lub wielokrotnie przez okres dłuższy niż 30 dni, a także osoby poszukiwane listem gończym oraz oskarżone za działalność polityczną,
– powołane do służby wojskowej na okres dłuższy niż 30 dni w związku ze swoją działalnością polityczną,
– które poniosły śmierć lub doznały uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia przez okres dłuższy niż 7 dni,
– które na skutek inwigilacji podjętej przez służbę bezpieczeństwa były przedmiotem przestępstwa lub wykroczenia popełnionych przez funkcjonariuszy tej służby,
– były pozbawione możliwości wykonywania zawodu,
– rozwiązano z nimi umowę o pracę,
– były relegowane z uczelni,
– były objęte zakazem publikacji wydanym przez Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk lub jego organy przez okres dłuższy niż rok.
Organem uprawnionym do ustalenie statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych będzie szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Będzie to decyzja administracyjna wydana na wniosek uprawnionego, a w wypadku jego śmierci na wniosek współmałżonka lub innego członka rodziny zmarłego działacza opozycji lub osoby represjonowanej z powodów politycznych.
Całość artykułu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"