Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Samuel Pereira,
27.01.2015 13:08

Deklaracja strachu

Można się spierać, czy zasadne jest wysyłanie polskich wojsk na Ukrainę, by bronić ziem sąsiada przed przejęciem przez Rosję.

Można się spierać, czy zasadne jest wysyłanie polskich wojsk na Ukrainę, by bronić ziem sąsiada przed przejęciem przez Rosję. Jeśli jednak premier publicznie ogłasza, że Polska na pewno Ukrainie nie pomoże – trudno nie pytać, skąd tak tchórzliwa deklaracja w czasie, gdy kraj ten najbardziej wparcia potrzebuje.

Zdążyłem już się przyzwyczaić do tego, że u rządzących Polską myślenie państwowe „zostało wygaszone”. W decyzjach kluczowych dla państwa podstawowym pytaniem przestało być „co będzie dobre dla Polski?”, a kluczowe jest „czy partia na tym zyska?”. Wczoraj jednak kolejny raz pewna granica została przekroczona. Polska od lat, mimo zmian na szczytach władzy, wierna była jednej zasadzie: nie odwracamy się od naszych sojuszników. Działamy w ramach NATO. Nie neguję znaczenia udziału Polski w operacjach w Iraku i w Afganistanie, jednak obiektywnie patrząc, ważniejsza z polskiego punktu widzenia byłaby pomoc wojskowa dla najbliższego nam geograficznie sąsiada. Deklaracja Ewy Kopacz, że Bronisław Komorowski „na pewno nie będzie wysyłał nikogo na wojnę”, to twarde „nie”, odrzucenie zaś nawet takiej ewentualności to ważny sygnał dla naszych sojuszników. Lepiej poczekać, aż Rosja przyjdzie do nas, niż bronić się przed tym na Ukrainie?

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane