Zamach na władzę praczki
Ewa Kopacz – świadomie lub nie – wykonuje polecenia Niemiec, które w sprawie kopalń są zainteresowane ich likwidacją (dotyczy to całego polskiego przemysłu i suwerenności energetycznej).
Do tego schetynowcy potrzebują jednak protestów, a żeby one były odpowiednio silne, ludzie muszą się zdenerwować. Trzeba ich zatem sprowokować. Prowokacja musi być potężna, bowiem przez ostatnie siedem lat Polacy udowodnili, że można ich kopać dowolną ilość razy, a i tak będą kładli uszy po sobie i nadstawiali tyłek – byle co ich nie ruszy. Obóz niepodległościowy powinien wziąć udział w tym przedsięwzięciu, jednak jego celem powinno być niedopuszczenie do tego, by cała operacja zakończyła się tylko na usunięciu rządu praczki. Chodzi o to, byśmy nie znaleźli się w miejscu, w którym znaleźli się strajkujący w 1980 r., których protest Lech Wałęsa po trzech dniach postanowił zakończyć. Problem polega tylko na tym, czy znajdą się nowe Anna Walentynowicz i Alina Pieńkowska…