Sąd Rejonowy w Gdańsku 2 października w trybie zaocznym skazał 17-letnią Marię Kołakowską na 40 godzin prac społecznych za to, że 28 czerwca podjęła próbę uniemożliwienia odczytania w świetlicy „Krytyki Politycznej” w Gdańsku obrazoburczego scenariusza pseudospektaklu. Ta dzielna dziewczyna udała się tam sama i na oczach kilkudziesięciu lewackich aktywistów w świetlicy rozpyliła kupiony w sklepie dezodorant o nieprzyjemnym zapachu. Została wówczas zaatakowana i pobita przez niejakiego Filipa Gąsiorka. Mężczyzna, który podczas zajścia założył jej na głowę worek, został uniewinniony. Dodajmy, że ani Marysia, ani jej adwokat nie zostali poinformowani przez sąd o zakończeniu śledztwa, dniu rozprawy i jej skazaniu. Mama Marysi, Anna Kołakowska, która w stanie wojennym była najmłodszym więźniem PRL‑u, w swojej relacji rozesłanej do mediów pisała m.in.: „Sposób prowadzenia śledztwa i wydania wyroku przypomina sądy kapturowe z bolszewickiej Rosji i praktyki sądowe z czasów stalinowskich. Nawet w stanie wojennym nie zapadały wyroki w trybie zaocznym, bez możliwości obrony oskarżonych! Marysi nie tylko nie dano możliwości obrony, ale też sąd nie dochodził prawdy o przebiegu zajścia, bo nie wysłuchał świadków, którzy zostali przez nią zgłoszeni”.
Trudno nie przyznać jej racji. Dzisiejsze sądy rzeczywiście przypominają w wielu wypadkach te z poprzedniej epoki, a na pewno bronią jej dobrego imienia. Przykład Marysi nie jest w ostatnich latach niestety odosobniony. Podobnie postępowano z kibicami polemizującymi z rządem Tuska poprzez stadionowe oprawy czy manifestacje. We Wrocławiu polski sąd skazał fanów Śląska za przerwanie wykładu Zygmunta Baumana – komunistycznego aparatczyka, który umacniał w Polsce system stalinowski ze wszystkimi jego konsekwencjami, czyli także wspierał mordowanie naszych bohaterskich Żołnierzy Niezłomnych. W tym samym czasie prokuratura w Pile umorzyła postępowanie przeciwko lewakom, którzy przerwali wykład ks. prof. Pawła Bortkiewicza, i postawiła prawicową młodzież w stan oskarżenia za przerwanie wykładu Daniela Passenta w Złotowie. Ciekawe, prawda?
Nie możemy dać się zastraszyć. Trzeba z uporem i konsekwentnie odwoływać się od tych hańbiących praktyk sądowych. Można zwyciężyć, o czym przekonał wszystkich ostatnio Krzysztof Wyszkowski, który z Wałęsą procesował się wiele lat. Prawda zwyciężyła. Tak będzie i w wypadku Marysi. To bardzo dzielna młoda dziewczyna. Niech jej Pan Bóg błogosławi!