Arytmetyka kadrowa MON‑u
W ciągu najbliższych ośmiu lat pracę w armii może utracić 35 tys. żołnierzy kontraktowych. Zatrudnieni na 12 lat albo awansują na podoficera, albo stracą pracę.
MON boi się przedłużenia ich kontraktów, bo po 15 latach uzyskują uprawnienia do wojskowej emerytury. Najwyraźniej jednak resort wszystko przeliczył i wyszło mu, że taniej jest wyszkolić nowego szeregowca, niż narazić się na ryzyko wypłacania emerytury tym, którzy służą teraz. Jeśli nie zmieni swojego stanowiska, to zostanie nam kadra dowódcza, której w polskim wojsku jest aż nadto. Warto przypomnieć, że na jednego oficera nie przypada nawet dwóch szeregowców i podoficerów. Sytuacji tej nie poprawiło przeforsowane przez prezydenta Bronisława Komorowskiego wydłużenie o trzy lata wieku emerytalnego dla PRL-owskich generałów. Słusznie krytykowano tę decyzję, wskazując, że szkoleni w Moskwie wojskowi nie dadzą nam gwarancji bezpieczeństwa podczas coraz mniej hipotetycznego konfliktu z Rosją. Teraz okazuje się, że niedługo nie będziemy musieli tym się martwić, bo generałowie ci nie będą po prostu mieli kim dowodzić.