Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz Sakiewicz,
08.08.2014 15:19

Cena słabości

Czy doszłoby do wojny na Ukrainie, gdyby prezydentem był Lech Kaczyński? Oczywiście polityka Rosji wobec tego państwa i całego regionu jest stała.

Czy doszłoby do wojny na Ukrainie, gdyby prezydentem był Lech Kaczyński? Oczywiście polityka Rosji wobec tego państwa i całego regionu jest stała. Ukraina nie może wyjść ze sfery wpływów Kremla, bo całe imperium zacznie się sypać jak domek z kart. Ale czy Moskwa mogłaby sobie pozwolić na tak wiele, nawet będąc tak bardzo zdeterminowaną jak dzisiaj? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Przykład wojny w Gruzji pokazuje, że jeden przywódca zdolny do zjednoczenia sił narodów Europy Środkowo-Wschodniej może zatrzymać inwazję. Na pewno Moskwa nie miałaby aż tak wielkiego pola manewru. W Europie brakuje adwokata spraw ukraińskich, a przez to działania Unii Europejskiej są bardzo spowolnione. Efekt jest taki, że Moskwa jest zawsze krok przed Zachodem. Cały czas zaskakuje i paraliżuje swoją bezczelnością. Mamy z nimi doświadczenie i wiemy, jak postępować. Niestety obecne władze Polski do przywództwa w regionie całkowicie się nie nadają. Uległość i chwiejność jedynie zachęcają Moskwę do dalszej agresji. Widać to po sankcjach, którymi oberwaliśmy mocniej niż inni. Słabych można kopać bezkarnie.

 

NAJNOWSZE