FSB – chyba nie
Nie przekonuje mnie teoria, jakoby za taśmami „Wprost” mieli stać Rosjanie.
Powszechnie wiadomo, że siła państwa Putina opiera się niemal wyłącznie na eksporcie energii. Rząd Tuska podpisał skrajnie niekorzystną dla Polski umowę gazową z Rosją, storpedował eksploatację łupków, dopuścił do przejęcia 20 proc. akcji grupy Azoty (głównego odbiorcy gazu w Polsce) przez rosyjski Akron, a obecnie ciągle hamuje już i tak opóźnione otwarcie gazoportu w Świnoujściu (jak wiemy z taśm „Wprost” – „na mieście mówią coś o 2017 r.”). Nie chodzi tu o żadną wdzięczność Rosjan – historia dowodzi, że dowolnie poświęcali oni swoich sojuszników, o ile im to służyło. Kluczowe wydaje się to, że aktualna sytuacja polityczna stwarza unikatową możliwość przejęcia władzy przez Prawo i Sprawiedliwość. Taśmy biją bowiem nie tylko w Platformę, ale całą III RP. Trudno zaś wyobrazić sobie gorszy scenariusz dla Kremla – i to także dla frakcji antyputinowskich – niż samodzielne rządy PiS u.