Przepis na agenta
Poznaj sposób myślenia swoich wrogów. Walcząc z nimi, możesz działać w dwójnasób. Z jednej strony atakuj ich ustami swoich stronników, którzy mają paszporty z orłem w koronie.
Niech wyśmiewają tezę, jakobyś był zagrożeniem dla suwerenności i bezpieczeństwa kraju, w którym działasz. Ci niemal jawni rzecznicy twojej sprawy są ważni, jednak daleko ważniejsi są inni, którzy przybierają maskę twoich wrogów. Wykreuj ich następująco: weź zbiór największych świętości Rzeczypospolitej. Deleguj funkcjonariuszy grających rolę stronników owych zasad. Niech zasypiają i wstają z takimi słowami na ustach, jak „krzyż”, „wolność”, „patriotyzm”. Po latach zdobędą serca sporej części Lachów. I wówczas pozostanie ci już czysta przyjemność pociągania w odpowiedniej chwili za sznurki. Pamiętaj, twoim celem jest tylko dezintegracja obozu niepodległościowego. Stosuj sporadycznie metodę kija w szprychy, dodawaj łyżki dziegciu – Polacy muszą kompletnie zdurnieć i zagubić się w swoich autorytetach. Bądź cierpliwy, dawkuj truciznę bardzo oszczędnie, a zobaczysz, że wielu z nich uwierzy, że to Zachód jest większym wrogiem dla polskiej tożsamości niż Wschód. Czyż to nie jest cud, towarzyszu?