Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Przemysław Dakowicz,
08.03.2014 15:44

Polisa na życie

Życie jest największą wartością. Nie mamy niczego, co byłoby cenniejsze. Dlatego należy je chronić, uprawiać sport, dbać o formę fizyczną i psychiczną.

Życie jest największą wartością. Nie mamy niczego, co byłoby cenniejsze. Dlatego należy je chronić, uprawiać sport, dbać o formę fizyczną i psychiczną. Zdrowie, zdrowie i jeszcze raz zdrowie – powiada doktor Bruno Müller, starszy specjalista od ubezpieczeń, i rekomendując polisę na preferencyjnych warunkach, poprawia okulary w srebrnych oprawkach.

Badawcze spojrzenie stalowoszarych oczu. Twarz doktora Müllera rozjaśnia wystudiowany uśmiech.
Życie jest pełne niespodzianek. Zdarzają się w nim upadki i wzloty, wolty doprawdy najzupełniej fantastyczne – ktoś, kto stał na szczycie drabiny, nagle ląduje u jej podnóża, żebrak staje się księciem, książę żebrakiem. Proszę mi wierzyć, wiem, co mówię, niejedno przeżyłem.

Jest druga połowa lat 50. Brigitte Bardot, Marilyn Monroe, Grace Kelly. Mężczyźni wolą blondynki. Blondynki wykupują polisy.

Człowiek od ubezpieczeń

Ubezpieczenie jest wyrazem społecznej solidarności. Człowiek w potrzebie nie może zostać sam. Dlatego już w starożytności uczestnicy karawan przewożących towary ze Wschodu umawiali się, że solidarnie poniosą koszty strat. Kiedy padał wielbłąd, jego właściciel nie musiał się martwić – mógł kupić nowe zwierzę dzięki zbiórce, którą urządzali towarzysze wyprawy. Tak, tak, polisy nie są wynalazkiem współczesności, nie wymyślono ich po to, by wyciągać od ludzi ostatni grosz, ale po to, byśmy nie musieli patrzeć w przyszłość z obawą.

Doktor Müller jest przekonujący. Mruży oczy i podtyka ci pod nos papiery. Podpisz i po sprawie. Życie jest największą wartością.

Człowiek od wykładów

Oglądam fotografię Müllera z zamierzchłej epoki. Patrzy prosto w obiektyw. Półuśmiech trzydziestoczterolatka, który złapał życie za nogi, na zawsze zastygł na szczupłej twarzy. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. W czarnym mundurze od Hugo Bossa, zaprojektowanym m.in. przez profesora doktora Karla Diebitscha (ach, ci akademicy!), prezentuje się znakomicie. Wzór niemieckiej schludności i elegancji.

Mniej więcej tak musiał wyglądać, kiedy 6 listopada 1939 r., kilka minut przed dwunastą, wkroczył do gabinetu rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Tadeusza Lehra-Spławińskiego, a także wtedy, gdy po chwili wstępował na katedrę, by wygłosić swój równie słynny, co krótki wykład. Treść wykładu – mającego dotyczyć stosunku władz niemieckich do edukacji akademickiej – po jakimś czasie zanotowali niektórzy spośród zgromadzonych wtedy w sali numer 66 słuchaczy, wykładowców UJ. Tu przepisuję słowa Müllera ze wspomnień Zdzisława Jachimeckiego, kierownika Seminarium Historii i Teorii Muzyki Wydziału Filozoficznego UJ:

„Moi panowie, z przykrością zmuszony jestem zakomunikować panom, że jesteście wszyscy aresztowani. Uniwersytet Krakowski zawsze był centrum propagandy antyniemieckiej. Ogłosiliście panowie teraz wykłady i rozpoczęliście przeprowadzanie egzaminów, nie pytając nas o zgodę. Tym samym okazaliście nam złą wolę i okazaliście się nieposłusznymi. Za to zostaniecie wszyscy przetransportowani do obozu jenieckiego w Rzeszy, gdzie pozostaniecie do końca wojny. Będziecie mieć wystarczająco dużo czasu na przemyślenie tego, co się stało. Zwracam wam uwagę na to, że każdy, kto zechciałby podjąć ucieczkę, zostanie bezwzględnie na miejscu rozstrzelany. Proszę panie o opuszczenie sali i wychodzenie parami”.

Sonderaktion Krakau

Co do dwóch szczegółów owej „sceny wykładowej” istnieją rozbieżności między osobami ją relacjonującymi. Po pierwsze, pisze się, że esesmani, którzy towarzyszyli Müllerowi, jak również sam „prelegent”, mieli na głowach hełmy. Są jednak świadkowie, którzy mówią o „czapkach”. Druga kontrowersja dotyczy jednego ze słów użytych przez Müllera. Niektórzy z uwięzionych tamtego dnia twierdzili, że wskazując miejsce, do którego zostaną skierowani profesorowie, SS-Sturmbannführer posłużył się rzeczownikiem „Gefangenenlager”, inni utrzymywali, że było to słowo „Konzentrationslager”. Niezależnie od tego, co wtedy zostało powiedziane, jakimi słowami posłużył się doktor Müller (w mundurze idealnie skrojonym według projektu profesora Diebitscha), rezultat jego przemowy był następujący: w ramach działań, które w literaturze historycznej zwykło się określać jako Sonderaktion Krakau, 6 listopada zatrzymano w Collegium Novum 183 osoby, w większości naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego, ale także 21 wykładowców Akademii Górniczej, trzy osoby z Akademii Handlowej, jedną z wileńskiego Uniwersytetu Stefana Batorego oraz jedną z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Aresztowanych przewieziono ciężarówkami do więzienia na Montelupich, potem do koszar 20. Pułku Piechoty przy ulicy Mazowieckiej. Po pewnym czasie akademicy zostali przetransportowani do więzień we Wrocławiu, z których 27 listopada skierowano ich do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen w pobliżu Oranienburga.

Zamordowane elity

W obozie zamęczono: 1. Antoniego Meyera, profesora Akademii Górniczej, prezesa Wyższego Urzędu Górniczego; 2. Stanisława Estreichera, profesora historii prawa UJ; 3. Stefana Bednarskiego, lektora języka rosyjskiego na UJ; 4. Jerzego Smoleńskiego, profesora geografii UJ, członka Międzynarodowej Rady Badania Mórz; 5. Tadeusza Garbowskiego, filozofa i przyrodnika, byłego kierownika Katedry Filozofii Przyrody i Zakładu Psychogenetycznego Wydziału Filozoficznego UJ, wiceprezesa Towarzystwa Filozoficznego; 6. Michała Siedleckiego, profesora zoologii, byłego rektora uniwersytetu w Wilnie i dyrektora Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego PAU, stałego delegata rządu RP do Międzynarodowej Rady Badań Morza w Kopenhadze, członka Zarządu Międzynarodowego Biura Ochrony Przyrody w Brukseli; 7. Kazimierza Kostaneckiego, profesora medycyny, byłego rektora UJ, byłego prezesa PAU, członka wielu towarzystw naukowych; 8. Feliksa Rogozińskiego, profesora fizjologii, kierownika Katedry i Zakładu Fizjologii i Nauki Żywienia Zwierząt Studium Rolniczego UJ, delegata PAU do Komitetu Narodowego Rolniczego; 9. Adama Różańskiego, profesora nauk technicznych, kierownika Katedry i Zakładu Inżynierii Rolniczej na Wydziale Rolniczym UJ, byłego dziekana i prodziekana, członka Akademii Nauk Technicznych w Warszawie i Polskiego Komitetu Energetycznego; 10. Ignacego Chrzanowskiego, literaturoznawcę, długoletniego kierownika I Katedry Historii Literatury Polskiej UJ, członka czynnego PAU, członka Towarzystwa Nauk we Lwowie i współzałożyciela Towarzystwa Naukowego w Warszawie; 11. Władysława Taklińskiego, profesora mechaniki teoretycznej i wytrzymałości materiałów, dwukrotnego rektora Akademii Górniczej; 12. Antoniego Hoborskiego, profesora matematyki, byłego rektora Akademii Górniczej; 13. Leona Sternbacha, profesora filologii klasycznej, przewodniczącego Komisji Filologicznej, dyrektora Wydziału I Filologicznego PAU, członka towarzystw naukowych w Pradze, Wiedniu i Londynie.
W innych obozach zmarli doc. Wiktor Ormicki i doc. Joachim Metallmann.

Spośród starszych profesorów, zwolnionych z Sachsenhausen w wyniku nacisku opinii międzynarodowej w lutym 1940 r., pięciu zmarło wkrótce po powrocie do Krakowa. Byli to: Stefan Kołaczkowski, Jan Nowak, Antoni Wilk, Jan Włodek i Franciszek Bossowski.

Bruno Müller, odpowiedzialny za przeprowadzenie Sonderaktion Krakau, do końca wojny chodził w mundurze od Hugo Bossa. Dosłużył się stopnia SS-Obersturmbannführera. W 1947 r. został skazany przez sąd brytyjski na dwadzieścia lat więzienia. Zwolniony w 1953. Aż do śmierci w roku 1960 pracował w ubezpieczeniach.

NAJNOWSZE