Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jerzy Kropiwnicki,
15.01.2014 08:17

Świnie i cegły w gospodarce współczesnego świata

U człowieka średnio zainteresowanego gospodarką w wymiarze europejskim i światowym oraz mającego dość pobieżną znajomość języka angielskiego lektura (lub wysłuchanie) podsumowań

U człowieka średnio zainteresowanego gospodarką w wymiarze europejskim i światowym oraz mającego dość pobieżną znajomość języka angielskiego lektura (lub wysłuchanie) podsumowań 2013 r. dokonywanych w mediach zagranicznych oraz prognoz na rok 2014 musi budzić pewien niepokój pomieszany ze zdumieniem.

Oto okazuje się, że „świnie są odpowiedzialne za spadek znaczenia Unii Europejskiej w gospodarce współczesnego świata”, ale za to „pomyślna sytuacja cegieł zwiększa ich znaczenie dla koniunktury globalnej i ten proces będzie trwał w następnym roku”.

Okazuje się, że owe świnie, czyli PIGS, to kraje europejskie przeżywające trudności gospodarcze i że nie jest to wyzwisko pod ich adresem (chociaż…), tylko wyraz zbudowany z pierwszych liter anglojęzycznych nazw czterech krajów: Portugal, Italy, Greece, Spain (Portugalia, Włochy, Grecja i Hiszpania). Nie stanowią one żadnego formalnego (ani nawet nieformalnego) ugrupowania czy stowarzyszenia. Połączyła je podobna sytuacja gospodarcza.

Brytyjski humor

Skrótu zaczęto używać w publicystyce gospodarczej w roku 2008. Wówczas literę I reprezentowała Irlandia. W czterech krajach, od których nazw powstał skrótowiec, najostrzej zaznaczył się kryzys w sektorze banków i finansów publicznych, „kryzys zadłużenia”. Gdy zaczęły się chwiać finanse Włoch, z PIGS zrobiło się PIIGS. Przez krótki czas zaczęto do tego skrótu dołączać kolejne I ze względu na stan finansów Islandii, ale na stałe się nie przyjęło. Zapewne ze względu na niewielki rozmiar tej gospodarki (i wynikający stąd niewielki stopień oddziaływania na inne rynki narodowe), a także dlatego że Islandia nie należy do Eurolandu ani do UE jak pozostałe kraje. Tak więc skrót PIIIGS dość szybko zniknął z mediów. Jeszcze krócej zagościł w publikatorach skrót PIIGGS, w którym jedno z G miało reprezentować Wielką Brytanię (Great Britain). Brytyjczycy, jak wiadomo, mają specyficzne poczucie humoru: lubią się pośmiać z siebie, ale nie znoszą, gdy śmieją się z nich inni. Dać się zaliczyć do „świń”? Nigdy! Nie lubią też, by inni narzucali im jakieś warunki. Nie podjęli więc negocjacji z tzw. trojką – w której skład wchodzą przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Komisji Europejskiej oraz Europejskiego Banku Centralnego – w sprawie warunków udzielenia pomocy rządowi Zjednoczonego Królestwa, a tak naprawdę – bankom posiadającym papiery dłużne rządu. Oświadczyli, że będą sobie radzili sami. I rzeczywiście – opanowali sytuację na tyle, że Wielką Brytanię przestano uważać za źródło kryzysu europejskiego czy też jego istotny element.

Umiarkowany optymizm

W 2013 r. sytuacja w Irlandii uległa poprawie tak dalece, że znowu zaczęto używać skrótu czteroliterowego, w którym I oznacza Włochy (Italy). Warto odnotować, że dziś ten skrót jest już o wiele rzadziej używany, bo ze swojego słownika wykreślił go zarówno wpływowy brytyjski dziennik gospodarczy „Financial Times”, jak i największy bank z siedzibą w Londynie Barclays Investment. Ze względu na „obraźliwy wydźwięk” tego skrótu, na który brytyjskie instytucje zaczęły zwracać uwagę, dopiero gdy dodatkowe G reprezentowało ich kraj.

Ciekawe, jak zareagowałyby polskie wpływowe media oraz np. Bank Pekao, gdyby P w PIGS reprezentowało Polskę? Obawiam się, że z lubością by ten skrót powtarzały, żądając od nas pokornego uznania jego słuszności „z oczywistej winy Polaków”.

Rok 2013 zdecydowanie nie był rokiem sukcesu gospodarczego Portugalii, Włoch, Grecji i Hiszpanii. Walka z zadłużeniem wpychała te kraje w recesję. Prognozy na 2014 r. są bardziej optymistyczne. A jeśli dla nich – to i dla eurozony, i dla całej Unii Europejskiej (w tym dla nas), a zatem także dla gos­podarki światowej.

Stowarzyszenie cegieł

BRICS w wymowie nie różni się od „bricks”. A słowo to oznacza cegły. BRICS zaś to określenie zrzeszenia krajów, powstałe z pierwszych liter nazw jego głównych członków (w j. angielskim oczywiście): Brazil (Brazylia), Russia (Rosja), India (Indie), China (Chiny) i South Africa (Republika Południowej Afryki). Państwa te po raz pierwszy spotkały się w Nowym Jorku w roku 2006 jako BRIC. W obecnym kształcie zrzeszenie istnieje od roku 2010, kiedy do oryginalnej czwórki dołączyła RPA. Członków BRICS określa się jako „nowe, szybko rosnące potęgi gospodarcze”. Ich przywódcy lubią określać zrzeszenie mianem „obrońców krajów Trzeciego Świata” oraz „siły działającej na rzecz pokoju światowego”. Jest to oczywista przesada, zważywszy, że kraje te nie są w stanie działać zgodnie na forum ONZ i mają tam zasadniczo różne zdania na temat ewentualnej reformy Rady Bezpieczeństwa. Wewnątrz BRICS istnieje zadawniony konflikt terytorialny między Chinami a Indiami. W polityce gospodarczej jego członków zaś trudno stwierdzić jakieś szczególne skłonności do reprezentowania interesów krajów słabo rozwiniętych gospodarczo czy też do udzielania im pomocy.

Ale na papierze BRICS to potęga. Państwa w nim zrzeszone wytwarzają łącznie PKB wartości ponad 16039 mld dol. (a przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej, czyli kursu walutowego wyliczonego na podstawie porównania cen sztywno ustalonego koszyka towarów i usług, ponad 22539 mld dol.). Ocenia się, że ich łączne rezerwy środków zagranicznych sięgają 4000 mld dol. Wszystkie są członkami G20 skupiającej 20 państw o największych wpływach politycznych i gospodarczych na arenie międzynarodowej. Na ich terytorium mieszkają niemal 3 mld ludzi.

Silny gracz

Przywódcy tych krajów spotykają się na szczytach. W 2009 r. takie spotkania nabrały charakteru oficjalnego i regularnego. Odbywają się corocznie wiosną w kolejnych państwach, a przywódcy kraju gospodarza występują na nich w roli przewodniczących ugrupowania. Dyskutuje się tam o celach i formach współpracy na arenie międzynarodowej. Zdarza się, że BRICS swoimi postulatami zachwieją rynkami światowymi i wzbudzą sensację w salonach politycznych. Tak było np. w 2009 r., gdy po szczycie w rosyjskim Jekaterynburgu kraje zrzeszone w BRICS wyraziły potrzebę stworzenia nowej globalnej waluty rezerwowej w miejsce amerykańskiego dolara. Ogłosiły też zamiar utworzenia światowych instytucji finansowych konkurencyjnych wobec Banku Światowego i MFW.

Kraje tworzące BRICS nie należą do potęg gospodarczych. Dochód narodowy w przeliczeniu na mieszkańca (od ok. 3,8 tys. dol. w Indii do ponad 17,7 tys. dol. w Rosji) jest w każdym z nich niższy od odpowiedniego dochodu w USA (ponad 51,7 tys. dol.), a także od średniego dochodu w UE (ponad 31,5 tys. dol.), a nawet w Polsce (ponad 20,5 tys. dol.). Jednak wielkość ich gospodarek powoduje, że stanowią potęgę na rynku międzynarodowym. Dynamika ich importu ma ogromne znaczenie dla tempa wzrostu gospodarki narodowej USA czy krajów Unii. Od instytucji „bogatego świata” Ameryki Północnej i UE różni je także odrzucenie liberalizmu gospodarczego, wynikające z przekonania, że kraje na dorobku muszą wspierać swoją gospodarkę narodową polityką państwa.

Do zrzeszenia pragną dołączyć kolejne kraje. Oficjalni kandydaci to Turcja i Indonezja. Zainteresowanie zgłosiły także Egipt, Iran, Nigeria i Syria. A Stany Zjednoczone już przestawiają swoją strategię polityczną z „rejonu Atlantyku” na „rejon Pacyfiku”.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane