Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Antoni Łepkowski,
04.10.2013 15:05

Miejcie się na baczności

Jeśli wybieracie się do budynku sądu, musicie mieć baczenie, czy aby nie będzie odbywać się w sąsiedniej sali żaden proces komunistycznego kolaboranta.

Jeśli wybieracie się do budynku sądu, musicie mieć baczenie, czy aby nie będzie odbywać się w sąsiedniej sali żaden proces komunistycznego kolaboranta.

We Francji lat 60. sądy orzekające w procesach byłych funkcjonariuszy kolaboranckiego reżimu Vichy nie paliły się wcale do wydawania skazujących wyroków, a w postępowaniach odszkodowawczych toczonych przez francuskich patriotów w związku z krzywdami, których doznali za sprawą marionetkowego reżimu pozostającego na pasku pochodzącego zza wschodniej granicy okupanta, niechętnie zasądzano rzetelne zadośćuczynienia. Wówczas sędziowie zasłużeni w gnębieniu tą drogą miejscowych bohaterów, a równocześnie w wybielaniu byłych katów i kolaborantów, dostawali od obecnych na sądowych salach działaczy francuskiego ruchu oporu słodkie prezenty w postaci tortów rzucanych im w twarz. Jak można się domyślać, do tej tradycji nawiązywał człowiek, który obrzucił tortem jedną z naszych funkcjonariuszek Temidy w rewanżu za kolejne zawieszenie postępowania prowadzonego przeciw następnemu już kolaborantowi sowieckiego reżimu w Polsce.

Nie jestem pewien, ale chyba pod wpływem tego wydarzenia jeden z sądów, przed którym prowadzę proces o zadośćuczynienie za krzywdy polskiego patrioty, wywołane bezprawnym uwięzieniem go i poddaniem nieopisanym torturom, zdecydował się zastosować zarządzenie prezesa tego sądu w celu zaprowadzenia porządku podczas kolejnego terminu ślimaczącej się już od wielu miesięcy sprawy. Najpierw więc dowiedzieliśmy się, iż sprawa rozpoznawana będzie w innej sali niż wiele miesięcy temu wyznaczona. Gdy po półgodzinnym oczekiwaniu urozmaiconym nieustannymi wizytami na sali kilku rosłych funkcjonariuszy policji sądowej )na przemian wchodzących i wychodzących z sali, przed którą strony i widzowie tego publicznego procesu wystawali_ trzech najlepiej zbudowanych wyszło, by – jak to wyrazili – objaśnić nam sposób wykonania zarządzenia Sądu, które dopiero miało zapaść, wśród oczekujących dał się słyszeć pomruk niedowierzania, a chwilę potem wyrazy oburzenia. Wyjaśniono nam, iż na salę sądową wejść będzie można wyłącznie zaopatrzonym w przedmioty służące bezpośrednio uczestnictwu w rozprawie. Wszystkie pozostałe rzeczy, w tym zwłaszcza telefony komórkowe, laptopy, kamery, żywność (w tym pewnie też torty) i napoje winny być wedle zarządzenia stróżów prawa oddane do depozytu. Zasugerowano, że wszyscy zostaniemy poddani szczegółowej kontroli i że nikt nie wejdzie na salę z przedmiotem zbędnym z punktu widzenia uczestnictwa w rozprawie.

Gdy oczekiwałem na rozpoczęcie przeszukiwania osób wchodzących na rozprawę, jeden z sądowych policjantów zapoznał mnie z zarządzeniem prezesa sądu, o którego wydaniu nie miałem do tego dnia bladego pojęcia. Z lektury wynikało, że nikt nie ma prawa mieć przy sobie w budynku sądu żadnego przedmiotu „niesłużącego uczestnictwu w rozprawie”. Jako że do tej pory widziałem dziesiątki osób rozmawiających w trakcie oczekiwania na rozprawę przez swoje telefony komórkowe, a nawet wchodzących na salę z butelkami wody mineralnej albo laptopami, w kolczykach i ze ślubnymi obrączkami, domyśliłem się, że prezesowskie zarządzenie stosowane jest tylko w naszej sprawie. Drodzy Czytelnicy! Jeśli wybieracie się do budynku sądu, musicie mieć baczenie, czy aby na pewno nie będzie odbywać się w sąsiedniej sali żaden proces komunistycznego kolaboranta lub postępowanie o naprawienie krzywd przez komunistów wyrządzonych.

Swego czasu w trakcie konferencji prasowej byłego prezydenta USA George’a Busha dokonano nań nieudanego zamachu prawym butem. Rzucać można bowiem wszystkim, nie tylko tortami. Jeśli sędziowie wyciągną z tego faktu wnioski, do budynków sądowych wejść będzie można tylko boso. Wszak buty nie służą uczestnictwu w rozprawie.

NAJNOWSZE