Donald Tusk popełnił mnóstwo błędów, którymi można by obdzielić tuzin gabinetów rządowych. Który był najważniejszy, oczywiście zakładając, że polityka jest wyłącznie amoralną grą o przetrwanie przy żłobie?
Wydaje mi się, że wybór strategii „na lewo”. Mało kto dziś pamięta, że PO (niezależnie przez kogo inspirowana) zaczynała jako formacja konserwatywno-liberalna, nadmuchana sukcesem Rokity w sprawie Rywina. Co z tego zostało po odejściu barwnej trójki GGŻ?
Błędy popełniono już w 2007 r. Tusk nie powinien wówczas negować retoryki IV RP, nie odrzucać mnóstwa rozsądnych projektów tylko dlatego, że wyszły spod ręki Kaczyńskich. Mógł najwyżej mówić: „My zrobimy to lepiej!”. Przecież salon, służby, a nawet „Gazeta Wyborcza” i tak musiałyby ich poprzeć jako „mniejsze zło”.
Zrobienie „walki z pokonanym PiS” głównym i faktycznie jedynym punktem programu mogło – przy wsparciu zmonopolizowanych mediów – wystarczyć na pewien czas. Nawiasem mówiąc, w 2011 r. wygrał nie tyle „strach przed PiS”, ile przed Rosją. Ludzi przeraziła perspektywa, że Kaczyński po dojściu do władzy wystawi rachunek za Smoleńsk. A w tej tragedii większość (niezależnie od odpowiedzi respondentów) instynktownie czuła łapę ruskiego niedźwiedzia.
Paliwo się jednak wyczerpało – ludzie zaczęli pytać o zieloną wyspę, o przyjazne państwo, o prorozwojowe obietnice.
Straciwszy zatem szanse na prawicę i niepewne w przyszłości centrum, Tusk zwrócił wzrok ku lewicy. Kusiło go anihilowanie SLD na wzór tego, co zrobił Kaczyński z LPR i Samoobroną. Prawdopodobnie taki był główny cel Palikota. Wykończyć postkomunistów, a potem wrócić na Donalda łono. Nie doceniono żywotności Millera, a przede wszystkim nastrojów Polaków, którzy nie okazali się podatni na lewicowe dewiacje. Co zabawniejsze, wzmocniło to starą lewicę.
Mając do czynienia z oryginałem czy palikotową podróbą, ludzie zawsze wybiorą oryginał. Za chwilę to nie Tusk będzie zapraszał Millera do współrządzenia, to „prawdziwy mężczyzna z Żyrardowa” będzie się zastanawiać, czy opłaca się robić koalicję z resztkami Platformy.
Poprzedniczka PO – UW upadła przez swoją arogancję i pychę. Odcięła się od mitu Solidarności, na którym wyrosła, poszła na konflikt z patriotyzmem, z Kościołem, wreszcie z własnym narybkiem (m.in. Tuskiem).
Dziś PO robi wszystko, by skończyć jak ona.