Taka diagnoza stawia przed obozem patriotycznym pytanie o środki, które należy przedsięwziąć, by zapewnić odsunięcie od władzy ekipy Tuska i jego przystawek. Po pierwsze zatem, nie mam żadnych wątpliwości, że WSI i jego poddani uczynią wszystko, by władzy nie oddać. Rażącą naiwnością byłoby mniemanie, że obrońcy reżimu posługiwać się będą w walce o utrzymanie stanu obecnego tylko metodami uczciwymi i zgodnymi z prawem. Nie wątpię w próby fałszerstw wyborczych. Kwestią fundamentalną staje się wybranie i profesjonalne przeszkolenie kilkudziesięciu tysięcy osób, które będą w komisjach czuwać nad prawidłowością wyborów i brakiem spodziewanych fałszerstw.
By jednak móc zapewnić sumienne i uczciwe zliczenie głosów, mogących doprowadzić obóz patriotyczny do zwycięskiego finału wyborczego, trzeba wcześniej koniecznie postarać się nie stracić ani jednego głosu. Przy pięcioprocentowym progu wyborczym i sondażowych notowaniach Solidarnej Polski, Prawicy Rzeczypospolitej czy PJN nie będzie z tym wszak łatwo. Jeśli stronnictwa prawicowe nie pokuszą się o skonstruowanie koalicji z PiS w roli dominującego koalicjanta, wówczas utrata 5, może 7 proc. głosów jest pewna. Koalicja partii politycznych, by wprowadzić swoich kandydatów do sejmu, potrzebuje minimum 8 proc. poparcia. Sam PiS dysponuje poparciem o sile niemal, a może ponad, 40 proc. Dla celu nadrzędnego warto, by w ramach koalicji podzielił się mandatami z mniejszymi stronnictwami. Wówczas obóz patriotyczny dysponować będzie z pewnością znaczną większością mandatów.