Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Antoni Łepkowski,
05.07.2013 15:17

Pełna odporność na doświadczenie

Póki Jarosław Kaczyński na polskiej scenie funkcjonuje, póty jest szansa na stworzenie koalicji, której spoiwem byłyby najważniejsze wspólne zasady ideowe prawicy.

Póki Jarosław Kaczyński na polskiej scenie funkcjonuje, póty jest szansa na stworzenie koalicji, której spoiwem byłyby najważniejsze wspólne zasady ideowe prawicy.

Gdy piszę te słowa, nie znam jeszcze wyników drugiej tury wyborów samorządowych w Elblągu. Wiem jednak, że w czasie tury pierwszej po raz kolejny okazało się, jakie skutki po obu stronach politycznej barykady mają swary i podziały. Jeśli podzielona lewica lub rozproszona prawica nie posiada w swych szeregach żadnego charyzmatycznego lidera, kończy się to tak jak w Elblągu dla lewych – kompletną klapą. Jeśli zaś taki koncentrujący uwagę i przyciągający głosy polityk jest w jednych lub drugich szeregach obecny, odpowiednio prawica lub lewica co prawda zwycięża, lecz na zasadzie wiktorii typowo pyrrusowej, w praktyce niedającej możliwości zrealizowania ideowych i pragmatycznych celów. Bez dwu zdań korzystają na tym wyłącznie bezideowe partie władzy, których jedynym celem jest jej zdobycie i utrzymanie dla samych profitów płynących z dzierżenia rządu. Podziały w ramach tradycyjnych bloków ideowych to jest właśnie paliwo, na którym jeździ już solidnie wyeksploatowany tuskobus i karma perszerona od lat ciągnącego coraz bardziej rozklekotany pawlakowóz.

O ile porażki lewicy ‒ czy tego, co w naszym kraju lewicą się nazywa, a stanowi po prawdzie zadziwiający konglomerat postkomunistycznych życiorysów, lewackich kafejek i znającej cenę wszystkiego, a nie rozumiejącej wartości niczego zgrai wyznawców pewnego producenta wódki z Biłgoraja ‒ w istocie mnie cieszą, o tyle los stronnictw prawicowych naprawdę mnie przejmuje. Całe szczęście, że Jarosław Kaczyński wciąż niepodległościowej prawicy przewodzi. Gdyby go zabrakło, zapewne mielibyśmy repetę z Konwentu Świętej Katarzyny i jedną partię prawicową z poparciem ok. 7, góra 10 proc. Wszystkie pozostałe stronnictwa tego bloku spadłyby poniżej progu wyborczego.

Póki zatem Jarosław Kaczyński na polskiej scenie funkcjonuje, póty jest szansa na stworzenie koalicji, której spoiwem byłyby najważniejsze wspólne zasady ideowe prawicy. By nie być źle zrozumianym, powiem zupełnie jednoznacznie, że wcale nie jestem zwolennikiem jednopartyjnej urawniłowki na prawicy. Dostrzegam przecież spore bogactwo ideowe po tej stronie sceny i zdaję sobie sprawę, że w niektórych sprawach niemożność pogodzenia racji i postaw ludzi prawicy zmusza ich do poszukiwania własnej tożsamości, a co za tym idzie ‒ własnej drogi i odrębnego od innych nurtów prawicowej myśli stronnictwa politycznego. Niestety, przykładów prawicowych polityków, którzy wcześniej zjednoczeni w wielonurtowym Prawie i Sprawiedliwości wybrali własną drogę, motywowani ideologicznymi różnicami uniemożliwiającymi im dalsze pozostawanie pod skrzydłami PiS-u, nie ma wiele. Po prawdzie, do głowy przychodzi mi jedynie środowisko skupione wokół Marka Jurka. Cała reszta schizmatycznych odejść z partii Kaczyńskiego miała, w moim przekonaniu, jako główną motywację ambicje i kariery osobiste apostatów. Pośród nich zdarzyli się na szczęście tacy, którzy po okresie zachłyśnięcia się nowymi perspektywami samodzielnych karier, pojęli dość szybko, że poważne inicjatywy polityczne po prawej stronie sceny bez Jarosława Kaczyńskiego nie mają najmniejszych szans powodzenia. To, że Jarosław Sellin czy Michał Ujazdowski zrozumieli, że infamujące uczciwego i skutecznego polityka nie jest samo popełnienie błędu, lecz uparte w nim trwanie, daje, co prawda, jakąś otuchę, lecz natychmiastowe otrzeźwienie przynosi wiecznotrwałe trzymanie się decyzji motywowanych wyłącznie urażoną miłością własną u tak ważnych i rozumnych postaci prawicy jak chociażby Ludwik Dorn czy Jacek Kurski. Górnolotnie, ale nad wyraz szczerze wypada mi zatem zaapelować do patriotycznych uczuć wszystkich prawicowo myślących polityków: wyciągajcie, proszę, wnioski z własnych doświadczeń! Jeśli nie możecie razem, to przynajmniej idźcie we wspólnej koalicji.

 

NAJNOWSZE