Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Antoni Łepkowski,
19.04.2013 08:25

Układ zamknięty grubą kreską

Polacy po ukazaniu się informacji o szczęśliwych losach przestępców w prokuratorskich togach i zawstydzających jałmużnach przyznanych przez sądy III RP ich bestialsko potraktowanym ofiarom wybuchają śmiechem. Bezsilnym śmiechem zrezygnowanych ludzi.

Polacy po ukazaniu się informacji o szczęśliwych losach przestępców w prokuratorskich togach i zawstydzających jałmużnach przyznanych przez sądy III RP ich bestialsko potraktowanym ofiarom wybuchają śmiechem. Bezsilnym śmiechem zrezygnowanych ludzi.

To nie tak, że nagle zamyśliłem sobie zostać krytykiem filmowym. Po prostu tak się zdarzyło, że w krótkim czasie weszły na ekrany kin dwa współczesne polskie filmy, których fabularne osadzenie zmusza prawnika-felietonistę do refleksji o naszym kraju, jego systemie prawnym, politycznym, a nade wszystko o systemie wartości, który powoduje, że kraj jest taki, a nie inny. Refleksji o kraju, w którym, jak to mówił bodaj Raymond Aron za Alexisem de Tocqueville o Rosji, władza nie lubi obywateli, obywatele nie lubią władzy i nikt z niczego się nie śmieje.

„Układ zamknięty” w reżyserii Ryszarda Bugajskiego jest właśnie opowieścią o naszym tu i teraz. I nie jest to wyspekulowana, artystowska wizja abstrakcyjnego państwa w początkach trzeciego tysiąclecia naszej ery ani historia dziejąca się nigdzie. Jest to opowieść przedstawiająca obraz konkretnego kraju, w którym rozgrywają się wydarzenia prawdziwe, ledwie przez Bugajskiego sfabularyzowane. Film kończą informacje o obecnych losach jego bohaterów. Gdy na ekranie ukazują się napisy obwieszczające, jaki był ciąg dalszy właśnie opowiedzianej historii, mamy okazję do spostrzeżeń, czym różnią się Polacy od Rosjan z Aronowskiej i Tocquevillowskiej diagnozy. Jeśli wierzyć francuskim analitykom, nasi słowiańscy sąsiedzi z niczego się nie śmieją. Polacy przeciwnie, po ukazaniu się informacji o szczęśliwych losach przestępców w prokuratorskich togach i zawstydzających jałmużnach przyznanych przez sądy III RP ich bestialsko potraktowanym ofiarom, wybuchają śmiechem. Bezsilnym śmiechem zrezygnowanych ludzi, którzy dowiedziawszy się, że w ich kraju niegodziwość jest nagradzana, uczciwość zaś upokarzana, mogą tylko sarkastycznie parsknąć śmiechem.

Niemal każdy z nas po obejrzeniu tego filmu wraca do swojej codzienności i usiłuje, mimo przerażającego obrazu, który właśnie dotarł do jego świadomości, pchać do przodu swój mały wózeczek. Niemal każdy z nas stara się, wiedząc, że może mu to pomóc przeżyć kolejne dni, tygodnie, miesiące i lata, wyprzeć ze swojej świadomości ten obraz kraju, w którym układ zamknięty grubą kreską dusi wszystko, co szlachetne i uczciwe, a foruje to, co wstrętne i obrzydliwe.

Obraz Bugajskiego przedstawia kraj, w którym byli aktywiści kompartii, obecnie na wysokich stołkach prokuratorskich i urzędniczych, posługując się powolną im policją i służbami więziennymi, propagandą medialną i sądami, organizują skok na kasę, nie szczędząc cudzego zdrowia i cierpienia. Przy okazji jeden z prokuratorskich bonzów załatwia problem oczyszczenia swojej obrzydliwej młodości, kradnąc, a następnie niszcząc zaświadczający o jego winach pamiętnik ojca jednej ze swoich obecnych ofiar, a jednocześnie pierwszej ofiary swojej podłości. W moralizatorskich opowiastkach nikczemne czyny spotykają się ze słuszną odprawą. W układzie zamkniętym, w którym od lat żyjemy, jest jednak odwrotnie. Przyczyny takiego stanu Bugajski wyraźnie wskazuje. Znane są one nam wszystkim nie od dziś, więc epilog tej historii nikogo nie dziwi, przyprawia tylko o trochę załzawiony, smutny śmiech. Tak – smutny śmiech, ten oksymoron nie opuszcza mnie od czasu, gdy Magdalenka, okrągły stół i gruba kreska sprawiły, że wymarzony nowy dom usiłujemy stawiać na bagnie, a nie na skale. Smutny śmiech mnie bierze, gdy po obejrzeniu „Układu zamkniętego” nadal słyszę o tym, że mojego kraju nie oplata szara sieć powiązań, mających korzenie w nierozliczonej peerelowskiej przeszłości, w mafijnej solidarności przestępczych niegodziwców rządzących naszym krajem w każdej sferze jego życia. Smutny śmiech mnie nie opuszcza, gdy czytam i słyszę tyrady o nieistnieniu układu, który dla wszystkich jest tak widoczny jak kolejne sceny ze świetnego filmu Ryszarda Bugajskiego.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE