Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Górny,
15.03.2013 19:48

Zniszczyć autorytet Matki Teresy

Jan Paweł II w książce „Przekroczyć próg nadziei” pisał o toczącym się dziś boju o duszę świata: „Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna anty-ewangelizacja, która

Jan Paweł II w książce „Przekroczyć próg nadziei” pisał o toczącym się dziś boju o duszę świata: „Jeśli bowiem z jednej strony jest w nim obecna Ewangelia i ewangelizacja, to z drugiej strony jest w nim także obecna potężna anty-ewangelizacja, która ma też swoje środki i swoje programy i z całą determinacją przeciwstawia się Ewangelii i ewangelizacji”.

Jedną z płaszczyzn owego boju jest wojna psychologiczna, która nakazuje atakować sam środek ciężkości przeciwnika. Chodzi o zniszczenie jego autorytetów, podkopanie systemu wartości i zaburzenie osi orientacji w świecie.

Zburzyć system wartości

Dlatego szczególnym celem ataków stali się dziś księża, a poprzez nich sama instytucja kapłaństwa. Gdybyśmy mieli odtworzyć obraz przeciętnego duchownego katolickiego tylko na podstawie doniesień mainstreamowych mediów, to musielibyśmy dojść do przekonania, że mamy do czynienia z pedofilem, homoseksualistą lub malwersantem.

Największy problem wrogom Kościoła sprawiają zawsze ludzie wierzący, którzy pozostają poza wszelkim podejrzeniem. Czystość ich życia jest bowiem świadectwem na rzecz Ewangelii. Taką osobą z pewnością była laureatka Pokojowej Nagrody Nobla – Matka Teresa z Kalkuty. Aż 18 razy zwyciężała w sondażu Gallupa na najbardziej podziwianą osobę na świecie, a w 1999 r. uznano ją za najbardziej godną podziwu spośród wszystkich ludzi w XX w. Nawet osoby dalekie od chrześcijaństwa widziały w niej niewątpliwy autorytet moralny.

Nagle, 16 lat po śmierci założycielki Zgromadzenia Misjonarek Miłości, rozpoczął się atak na jej osobę. W mediach pojawiły się tytuły: „Naukowcy obalają mit Matki Teresy”. Postawiona została cała seria zarzutów, wobec których zmarła zakonnica nie może już się bronić.

Oskarżyć o oszustwa finansowe

Być może za kilkadziesiąt lat w świadomości zbiorowej będzie dominował inny obraz Matki Teresy niż dziś. Zostanie ona przedstawiona jako hochsztaplerka i oszustka finansowa, mało tego: jako psychopatyczna fanatyczka religijna, nietroszcząca się o biednych i chorych, lecz napawająca się ich cierpieniem i odpowiedzialna za ich śmierć. Próbkę tego, co nas czeka, dał już bloger „Newsweeka” Wojciech Krysztofiak, który napisał, że „Matka Teresa, przez całe swoje życie okradała cierpiących, bolejących, biednych i znękanych nędzą tego świata”.

Dziś zwycięstwo takiej narracji wydaje się nieprawdopodobne. A jednak były już tego typu wypadki. Przecież tuż po II wojnie światowej uważano powszechnie, że nikt nie zrobił więcej dla ratowania Żydów niż Pius XII. Jego postawę podczas Holokaustu wychwalali m.in. naczelny rabin Rzymu Eugenio Zolli czy premier Izraela Golda Meir. Wystarczyło jednak pół wieku dezinformacji, by przerobić go na „papieża Hitlera”.

Reguły wojny psychologicznej mówią, że atak powinien być totalny. Seria bolesnych uderzeń musi ugodzić naraz wszystkie czułe punkty. Dlatego zarzuty wobec Matki Teresy dotyczą wielu sfer jej aktywności. Chodzi o podkopanie jej autorytetu możliwie ze wszystkich stron. Zadanie wykonali trzej kanadyjscy naukowcy z Uniwersytetu w Montrealu, którzy zapowiedzieli rychłe opublikowanie raportu o zmarłej zakonnicy.

Główny zarzut dotyczy „kontrowersyjnych operacji finansowych”, „niejasnego zarządzania ogromnymi sumami pieniędzy” i „tajnych rachunków bankowych”. Rzecz w tym, że podobne zarzuty można postawić większości organizacji charytatywnych działających w krajach Trzeciego Świata. Chcąc, aby środki finansowe rzeczywiście docierały do najbardziej potrzebujących, a nie były przechwytywane przez lokalną administrację, organizacje te często muszą omijać oficjalny system bankowy. A Misjonarki Miłości prowadziły 517 ośrodków w ponad 100 krajach. Choć nie ma żadnego dowodu, że Matka Teresa przywłaszczała sobie cudze pieniądze, jeden z autorów raportu prof. Serge Larivee pyta retorycznie: „Co stało się z milionami dolarów, które miały być przekazane na rzecz biednych, i gdzie te pieniądze się podziały?”.

Pokazać jako fałszywy mit

Zakonnicę ma obciążać także to, że umiała dostrzec sens i dobro w najbardziej nawet dramatycznych sytuacjach. Kanadyjscy naukowcy oskarżają ją, że przez to, iż lubowała się w cierpieniu, nie dbała o higienę chorych, zapewnienie im odpowiedniego wyżywienia czy środków przeciwbólowych. W rezultacie tych zaniedbań umrzeć miało wielu ludzi.

Z relacji naocznych świadków wynika jednak, że braki i niedostatki w zakonnych ośrodkach spowodowane były nie świadomym działaniem kierownictwa, lecz obiektywnymi trudnościami: panującą wokół biedą i deficytem środków medycznych. To zjawisko nagminnie spotykane w krajach Trzeciego Świata z ich chaosem, wojnami, głodem lub klęskami żywiołowymi. Często cierpieniu nie dało się zapobiec, można było jedynie mu towarzyszyć. W tej sytuacji dla wielu chorych i umierających olbrzymie znaczenie miała świadomość, że ich doświadczenie może mieć wartość.

To właśnie głosiła im Matka Teresa, która powtarzała przesłanie zawarte przez Jana Pawła II w liście apostolskim „Salvifici doloris”. Papież zauważał w nim, że osoby chore i cierpiące często czują się zbędnym obciążeniem dla zdrowych, mają poczucie, że są niepożyteczne i nikomu niepotrzebne. To przygnębiające uczucie może jednak zostać przezwyciężone przez odkrycie sensu cierpienia w odkupieńczym zjednoczeniu z Chrystusem. Chory odkrywa wówczas, że może być potrzebny innym – i to w sprawie najważniejszej, bo dotyczącej śmierci i życia wiecznego. Może służyć zbawieniu swoich bliźnich, gdy ofiaruje swoje cierpienia w intencji innych osób. Jan Paweł II twierdził wręcz, że taki człowiek „spełnia służbę niczym niezastąpioną” i jest „sprawcą dóbr nieodzownych dla zbawienia świata”.

Teraz okazuje się, że przywracanie ludziom sensu życia w ich najbardziej bolesnym doświadczeniu, w obliczu śmierci, stanowi okoliczność obciążającą dla Matki Teresy, a właściwie jej „mitu”, jak podkreślają media. Słowo „mit” pojawia się nieprzypadkowo. Sugeruje, że nasza wizja dzieła zakonnicy nie opiera się na faktach, lecz wymysłach wyobraźni. To także część wojny psychologicznej.



Autor jest publicystą tygodnika „Sieci”

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane