Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin Wolski,
09.01.2013 22:30

Obelix Newski

Jan Pietrzak z właściwym sobie wdziękiem przytacza anegdotę z lat 70., jak to Leonida Breżniewa odwiedziła aktorka Brigitte Bardot. (Młodszych czytelników informuję, że była to Angelina Jolie, Nicole Kidman i Paris Hilton w jednym). Francuska gwiazda

Jan Pietrzak z właściwym sobie wdziękiem przytacza anegdotę z lat 70., jak to Leonida Breżniewa odwiedziła aktorka Brigitte Bardot. (Młodszych czytelników informuję, że była to Angelina Jolie, Nicole Kidman i Paris Hilton w jednym). Francuska gwiazda, symbol seksu lat 50. i 60., na pytanie generalnego sekretarza, jakie jej życzenie mógłby spełnić, zaproponowała „Niech pan otworzy granice Związku Radzieckiego!”. Na co gnesek odpowiedział: „Ech, świntuszka, chciałabyś, żebyśmy zostali tutaj sami”.

Ironia historii sprawia, że dziś to Brigitte Bardot czy Gerard Depardieu starają się o obywatelstwo rosyjskie. (Gerardowi już uroczyście wręczył paszport sam car Władimir P.). A za nimi zapewne pójdą inni. Aktorzy, pisarze, naukowcy. Maluczko, a wielki kapitał zacznie się rejestrować w Rosji, potrzeba na to drobiazgu – zwolnienia Chodorkowskiego oraz pewności, że takie numery nie będą się tam powtarzać.

I dziać się tak będzie nie z powodu sympatii do „rosyjskiej wersji demokracji”, klimatu czy Wladimira Putina osobiście. Zdecydują podatki! W Rosji liniowy dla wszystkich w wysokości 13 proc., na Zachodzie zaporowy sięgający, jak we Francji, 70 proc. Socjaliści chcieli 75 proc., ale chwilowo nie przeszło.

Można zaryzykować tezę, że obok demografii i agresywnego lewactwa w obyczajach podatki będą tym, co ostatecznie zdusi zachodnią cywilizację. I tylko gratulować Putinowi, że w trzech wspomnianych dziedzinach jest nad wyraz konserwatywny i konsekwentny.

Świat zdominowany przez populistów i macherów od wizerunku medialnego stracił jakoś poczucie, że artysta – zwłaszcza wybitny – jest dobrem rzadkim. Wyobrażacie sobie Medyceusza szczującego fiskusa na Michała Anioła, Elżbietę I łupiącą wyrównawczym Szekspira czy naszego Stanisława Augusta, każącego się rozliczać Krasickiemu i Naruszewiczowi za frukty spożyte podczas obiadów czwartkowych.

Może dzieje się tak dlatego, że artyści mylą się dziś z celebrytami, zresztą i jednych, i drugich namnożyło się jak królików, że zarabiają więcej marni niż wybitni, że Sarah Bernhardt i Enrico Caruzo nie występowali w reklamach. Dziś urzędnikom w zarękawkach wydaje się, że ci najlepsi rodzą się na kamieniu i nie ma ludzi niezastąpionych.

Mówiło się kiedyś, że BB dostarcza Francji więcej szmalu niż koncern Renault dla wizerunku kraju.

Dziś z francuskich rozpoznawalnych w świecie aktorów ostał się jeden. Ale co po nim? Szwecja w podobny sposób pozbyła się Bergmana i Sztokholm się nie zawalił. Inna sprawa, ile dziś znaczy kino szwedzkie.

Można mieć nadzieję, że przynajmniej Depardieu się nie zmarnuje – role czekają. Jest tak dobrym aktorem, że da radę udźwignąć i kreacje Piotra Wielkiego, i Obeliksa Newskiego.

NAJNOWSZE