Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Zarzuty dla Miłosza Kłeczka? "Chodzi o osiągnięcie efektu mrożącego"

Chyba każdy normalny człowiek widzi, że w tym działaniu chodzi o osiągnięcie efektu mrożącego w stosunku do innych, którzy funkcjonują w sferze publicznej - tak o wezwaniu Miłosza Kłeczka do prokuratury mówiła dziś Republice prof. Genowefa Grabowska.

Prok. Ewa Wrzosek wezwała na przesłuchanie w charakterze podejrzanego do Prokuratury Krajowej red. Miłosza Kłeczka - chce postawić dziennikarzowi zarzut. Chodzi o wejście dziennikarzy do PK w maju br. Prokuratura podejrzewa, że mógł zostać "zakłócony mir domowy". Jak wcześniej informowaliśmy, do tej sprawy powołano specjalny dwuosobowy zespół w prokuraturze, na czele którego stanęła prok. Wrzosek.

Ruch śledczych skrytykowała prof. Genowefa Grabowska.

- To szalenie przykry moment w życiu naszego społeczeństwa, kiedy wolność prasy, wolność wyrażania myśli, wolność prezentowania opinii jest nie tylko narażona na pozostawienie w niebycie, ale wręcz się ją zwalcza. Gwarancja, że każdy z nas może swobodnie wyrażać opinie to jedno z najstarszych praw człowieka

- mówiła w Republice.

Przypomniała, że „te wolności opisano w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w 1950 roku oraz w unijnej Karcie Praw Podstawowych - zawarto w niej gwarancję wyrażania opinii i prezentowania swojego stanowiska”,

- Dziennikarze mają tę szczególną zawodową powinność przekazywania informacji i opinii społeczeństwu. Próba zakneblowania dziennikarzy, by tej opinii nie prezentowali, idzie wbrew zawodowi dziennikarza. To niespotykane w państwach o utrwalonej demokracji

- mówiła prof. Grabowska.

- Pytam: gdzie są instytuty, które badają moment, w którym wolność słowa w danym państwie jest nie tylko gwarantowana, ale także respektowana? - dopytywała retorycznie.

I dalej: „chyba każdy normalny człowiek widzi, że w tym działaniu chodzi o osiągnięcie efektu mrożącego w stosunku do innych, którzy funkcjonują w sferze publicznej. Chodzi o to, by inni dziennikarze, zanim przedłożą swój tekst, zastanowili się, czy z tego tytułu nie będą mieli kłopotów”.

- Nie przypominam sobie takiej sytuacji w III RP. Nie pamiętam, aby jakikolwiek rząd sięgał do takich metod żeby dziennikarzy tak dalece próbować sobie podporządkować, by nie mówili o tym, co się dzieje

- oceniła.

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Media