Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Sakiewicz o inwigilacji Republiki: „Pytania zadawał jak przedstawiciel służb. Powiedział, że jest z TVN24”

- Mam nadzieję, że TVN zgłosi sprawę do prokuratury, że są ludzie ze służb, którzy się podają za ich dziennikarzy - powiedział na antenie Telewizji Republika prezes stacji Tomasz Sakiewicz. Opowiedział o niepokojącym telefonie, który niedawno otrzymał. Sprawę relacjonował chwilę po tym, jak przebywający na Węgrzech Adrian Stankowski poinformował, że pracownicy Republiki są inwigilowani.

Przebywający w Budapeszcie dziennikarz Telewizji Republika Adrian Stankowski przekazał, że pracownicy stacji są na Węgrzech inwigilowani przez służby. Jak twierdzi, podejrzane osoby stają pod miejscem zamieszkania współpracowników Republiki, próbują chodzić za dziennikarzami, nagrywają filmy i robią zdjęcia. - Część tych zachowań mogłem zaobserwować, widzieć na żywo - powiedział Stankowski.

Inwigilacja Republiki

O niepokojącej sytuacji mówił też na antenie stacji jej prezes Tomasz Sakiewicz. - 10 minut temu dzwonił do mnie jakiś człowiek, który się, no, przedstawiał jako dziennikarz TVN24, ponieważ pytania zadawał typowe raczej dla przedstawiciela służb i to z minionej epoki, to powiedziałem, że nie rozmawiam z przedstawicielami służb, którzy podają się za TVN24. Mam nadzieję, że TVN zgłosi sprawę do prokuratury, że są ludzie ze służb, którzy się podają za ich dziennikarzy - powiedział.

Dlaczego akurat tej stacji. - Stacja TVN24 no ma kłopoty, jeśli chodzi o swoje korzenie. Spółka ITI, według zeznań Grzegorza Żemka, była po prostu operacją komunistycznego wywiadu wojskowego. Dwóch założycieli stacji to byli tajni współpracownicy Służby Bezpieczeństwa. Tam też przecież były inne osoby, które były związane. Jeden z wicedyrektorów programowych był współpracownikiem wojskowych służby komunistycznych, a nawet potem, przez chwilę jeszcze, ze służbami III RP - przypomniał.

"Tam się roi po prostu od ludzi. Bo oczywiście służby bardzo często przenikają do świata mediów, do dziennikarzy, no ale TVN jest bardzo szczególny pod tym względem, ze względu właśnie też na swoje korzenie i też ze względu na cele, które sobie stawia. To jest też widać wyraźnie, że im działania w warunkach takiego państwa totalitarnego zupełnie odpowiadają. To, że na przykład niszczy się konkurencję metodami policyjnymi, inwigiluje się, śledzi... Przecież ten dziennikarz, który uczestniczył de facto w inwigilacji naszego dziennikarza, to przecież zupełna kompromitacja. Powinien być zupełnie wyizolowany w tym zawodzie, jako człowiek, który chodził w dwóch kapeluszach - to jawnie"

– wskazał.

Odnosząc się do wspomnianej wcześniej relacji Stankowskiego, Sakiewicz oznajmił, że z tego, co wie, pytania rozsyłane są nawet pytania dotyczące rodzin dziennikarzy. - To już jest bardzo daleko idące. Cofnęliśmy się niestety do czasów Służby Bezpieczeństwa - powiedział.

"Chcę powiedzieć jedno: wszyscy, którzy biorą w tym udział - łamią prawo. Szczególnie przedstawiciele państwa polskiego. Jeżeli jakikolwiek oficer służby inwigiluje dziennikarzy, żeby realizować cele polityczne - jest przestępcą, po prostu jest przestępcą. To, że dzisiaj ma legitymację, że ma prawo do nazywania się przedstawiłem służb, nie zmienia faktu, że popełnia ciężkie przestępstwa i trzeba ich przestrzec [...] Panowie, panie... to naprawdę nie jest tak, że to nie będzie rozliczone. Nie dacie rady się z tego wytłumaczyć tym, że takie były rozkazy. Jeżeli już, to bierzcie te rozkazy na piśmie, żebyście wiedzieli przynajmniej, kto je wydawał, żebyście mogli pokazać przed prokuratorem, że to nie było z własnej woli"

– powiedział.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane