Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr ­Lisiewicz,
21.12.2020 10:03

Haszysz w katedrze

W powieści Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego „Lenin” odnajdujemy opis protestów Marty Lempart: „Towarzysze! Zajrzyjmy w oczy ciemiężców naszych! Do katedry! Lenin wkroczył do kościoła w czapce, a za nim szli komisarze… Nikt nie obnażył głowy. Tłum skamieniał… Lenin stanął i pogardliwie spoglądał na popów… – Dość tej komedii! — dobitnie rzekł Lenin… – Nie potrzebujemy tego opium, tego haszyszu, krępującego wolę ludu!”.

Czy bolszewicy wznieśli w tym momencie okrzyk „Wyp...ć”, nie wiemy. W każdym razie też mieli dużo gwiazdek na niezdjętych czapkach. Opis ten dedykuję tym, także na prawicy, którzy mówią o nieuchronnych procesach laicyzacji. One później nieuchronne wydawały się w satyrze stalinowskich „Szpilek” czy w III RP z początku lat 90. Dziś takie wydają się sejmowym krzykaczom z PO w rodzaju Jachiry, Pomaskiej, Nitrasa czy Tomczyka. Ale np. senatorom PO już zdecydowanie nie, bo potem będą musieli walczyć o reelekcję w okręgach, w których nie wygrają bez głosów prowincji. Gdyby postęp laicyzacji był nieuchronny, niemożliwe byłyby triumfy Jana Pawła II, Thatcher i Reagana. On nie jest nieuchronny, on znowu połamie sobie zęby na Polsce, o ile tylko wystarczy nam rozumu i woli walki.

 

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE