To może oznaczać, że Leszek Miller popadnie (słusznie!) w całkowite zapomnienie, a broda Janusza Palikota będzie coraz bardziej siwa. Bo obaj politycy tak uwielbiający światło kamer już przestaną być postrzegani jako jedyni liderzy na lewicy.
A musieli być marnymi liderami, skoro wystarczył jeden występ Adriana Zandberga, na wysłanie ich do narożnika. To tym bardziej zabawne, że dotychczasowe poparcie dla Partii Razem oscyluje w granicach błędu statystycznego.
Tymczasem tak wyglądała po debacie strona internetowa TVP Info:

No i całkowita niespodzianka o poranku. Nagle z głównych stacji informacyjnych dowiedzieliśmy się, że Partia Razem organizuje konferencje prasowe. Nawet był "przekaz na żywo".

Internauta o nicku @10murzynków zwrócił uwagę na ciekawą informację. Nowy idol mediów Adrian Zandberg (rocznik 1979, historyk) jest wykładowcą w Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych w Warszawie. Rektorem tej uczelni jest ojciec Barbary Nowackiej. Z kolei kanclerzem sama liderka Zjednoczonej Lewicy.
Piłkarze zazwyczaj mówią, że łaska kibiców na pstrym koniu jeździ. Palikot z Millerem mogą pomarudzić, że sympatia mainstreamu jest bardzo kapryśna. I dobrze im tak...