To pierwsza rzecz, którą warto wiedzieć. Wentylator nie obniża temperatury w pokoju. Wprawia powietrze w ruch, który przyspiesza parowanie potu ze skóry. Gdy wydzielina odparowuje, pobiera energię cieplną z ciała, stąd uczucie chłodu. Im szybciej powietrze przepływa nad skórą, tym silniejszy efekt.
Z tego wynika jedna prosta zasada, którą warto zapamiętać: wentylator chłodzi skutecznie tylko wtedy, gdy ktoś siedzi w zasięgu jego strumienia. Puszczony w pustym pokoju "na zapas" nie schładza nic.
W upały to duża różnica
Najczęstszy błąd to ustawianie wentylatora w rogu albo przy ścianie. W obu przypadkach urządzenie ma ograniczony dostęp do powietrza z tyłu, przez co zasięg i siła nawiewu wyraźnie spadają.
Wystarczy przestawić go w miejsce ze swobodnym przepływem powietrza, między oknem a drzwiami, albo bliżej środka pokoju. Różnicę czuć natychmiast.
Drugie ustawienie, które zmienia niemal wszystko, dotyczy pory dnia. W dzień, gdy na zewnątrz jest goręcej niż w środku, wentylator przy otwartym oknie skierowany na zewnątrz wypycha gorące powietrze z mieszkania. Chłodniejsze napływa przez inne otwarte okno po przeciwnej stronie. Wieczorem i nocą, gdy temperatura na zewnątrz spada, odwracamy kierunek: wentylator wtłacza chłodne powietrze do środka.
Miska z lodem działa, ale krótko
Ustawienie przed wentylatorem miski z lodem lub zamrożonych butelek z wodą faktycznie przynosi ulgę. Powietrze przechodzące nad zimną powierzchnią jest chwilowo chłodniejsze. Efekt trwa tak długo, jak długo lód się nie roztopi, zwykle kilkanaście do kilkudziesięciu minut.
Warto też pamiętać o kierunku nawiewu. Przy ustawieniu nisko na podłodze, lekko skierowanym ku górze i z włączoną oscylacją, wentylator równomiernie rozprowadza powietrze po całym pokoju. Przy ustawieniu skierowanym bezpośrednio na osobę, daje intensywniejszy, ale węższy efekt.
Zasad, które pomagają w upały jest więc kilka, ale najważniejsza jest jedna: wentylator z tyłu przy ścianie to zmarnowany wentylator.