Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Lifestyle

Rośnie przy polskich płotach, a jej właściwości zachwycają naukowców. Przez lata traktowaliśmy ją jak chwast

Rośnie na skrajach lasów, przy płotach, na łąkach i nieużytkach, a większość z nas od dzieciństwa nauczyła się przede wszystkim jednego – pokrzywy należy unikać, bo parzy. Tymczasem roślina, którą w Polsce często traktujemy jak pospolity chwast, od dawna zajmuje ważne miejsce w zielarstwie, a jej zastosowanie zostało opisane również w oficjalnych dokumentach Europejskiej Agencji Leków. Dawniej nasze babcie zbierały ją bez naukowych opracowań i modnych nazw, dziś właściwości pokrzywy analizują specjaliści.

Przez lata była pod ręką, ale mało kto widział w niej coś niezwykłego

Pokrzywa zwyczajna jest jedną z tych roślin, których nie trzeba specjalnie szukać, ponieważ występuje powszechnie w Polsce i rośnie zarówno w pobliżu ludzkich siedzib, jak i na łąkach, przy drogach czy na obrzeżach lasów. Charakterystyczne parzące włoski sprawiają, że dla wielu osób pierwsze spotkanie z nią kończy się nieprzyjemnym pieczeniem skóry, dlatego trudno się dziwić, że przez dziesięciolecia częściej traktowano ją jako uciążliwy chwast niż wartościowy surowiec zielarski.

Starsze pokolenia patrzyły jednak na pokrzywę zupełnie inaczej, wykorzystując młode liście w kuchni, przygotowując z nich napary, a także stosując roślinę w tradycyjnych domowych praktykach. Nie wszystko, co przypisywała jej medycyna ludowa, znajduje oczywiście potwierdzenie we współczesnej nauce, ale sama pokrzywa zdecydowanie nie została przez naukowców odłożona na półkę z ludowymi ciekawostkami.

Najlepiej pokazują to dokumenty Europejskiej Agencji Leków.

Europejska Agencja Leków zajęła się pospolitym „chwastem”

Europejska Agencja Leków posiada oficjalne monografie dotyczące różnych części pokrzywy, w tym jej ziela, liści oraz korzenia. W przypadku ziela pokrzywy EMA wskazuje obszary związane m.in. z drogami moczowymi, a także drobnymi dolegliwościami bólowymi i stanami zapalnymi. Osobne opracowania dotyczą liści oraz korzenia rośliny.

Nie oznacza to, że pokrzywa jest cudownym lekarstwem ani że napar przygotowany w domu może zastępować leczenie zalecone przez lekarza. Monografie zielarskie opisują konkretne zastosowania preparatów roślinnych, warunki ich stosowania oraz poziom dostępnych dowodów, dlatego należy odróżnić takie dokumenty od krążących w internecie obietnic, według których jedna roślina miałaby pomagać niemal na wszystko.

Sam fakt, że tak pospolita w Polsce roślina została objęta szczegółową oceną europejskich ekspertów, pokazuje jednak, jak mylące może być nasze codzienne postrzeganie pokrzywy wyłącznie jako chwastu.

Najciekawsze jest to, że wykorzystuje się różne części jednej rośliny

W przypadku pokrzywy szczególnie interesujące jest to, że znaczenie ma nie tylko sam gatunek, lecz również część rośliny wykorzystana do przygotowania danego produktu. Europejska Agencja Leków prowadzi oddzielne opracowania dotyczące ziela, liścia oraz korzenia pokrzywy, a przypisywane im tradycyjne zastosowania nie są identyczne.

Liść pokrzywy został ujęty w unijnej monografii zielarskiej dotyczącej zastosowania w obrębie dróg moczowych, natomiast korzeń posiada osobną monografię i również jest analizowany w kontekście układu moczowego. Ziele ma szerszy zakres opisanych zastosowań, obejmujący również niewielkie dolegliwości bólowe i zapalne.

To ważne rozróżnienie, ponieważ określenie „pokrzywa pomaga na...” jest zwykle zbyt dużym uproszczeniem. W zielarstwie znaczenie mają część rośliny, sposób przygotowania, dawka i konkretne wskazanie, a domowa herbata z liści nie jest automatycznie odpowiednikiem standaryzowanego preparatu roślinnego.

Nasze babcie nie znały słowa „superfood”

Pokrzywa była obecna w tradycyjnej kuchni długo przed pojawieniem się sklepów ze zdrową żywnością, egzotycznych suplementów i internetowej mody na kolejne „superfoods”. Młode rośliny zbierano przede wszystkim wiosną, kiedy ich liście były delikatniejsze, a po odpowiednim przygotowaniu wykorzystywano je podobnie jak inne zielone warzywa.

Z dzisiejszej perspektywy może dziwić, że roślina rosnąca niemal na wyciągnięcie ręki przez lata przegrywała wizerunkowo z produktami sprowadzanymi z drugiego końca świata. Pokrzywa nie ma egzotycznej nazwy, kolorowego opakowania ani historii stworzonej przez specjalistów od marketingu, ponieważ dla mieszkańców naszej części Europy była czymś zwyczajnym. I być może właśnie dlatego przestaliśmy ją zauważać.

Nauka nie potwierdza wszystkich opowieści o pokrzywie

Wokół pokrzywy narosło wiele przekonań, a internet dodatkowo je wzmocnił, przypisując tej roślinie wpływ na niemal każdy element funkcjonowania organizmu. Do takich twierdzeń należy podchodzić ostrożnie, ponieważ tradycyjne zastosowanie produktu roślinnego nie jest równoznaczne z udowodnioną skutecznością w leczeniu dowolnej choroby.

Również fakt istnienia monografii Europejskiej Agencji Leków nie powinien być interpretowany jako potwierdzenie wszystkich właściwości przypisywanych pokrzywie przez medycynę ludową. Dokumenty EMA precyzyjnie rozróżniają zastosowania i oceniają dostępne dane, dlatego są znacznie lepszym punktem odniesienia niż anonimowe zestawienia „dziesięciu chorób, które leczy pokrzywa”.

To nie odbiera jednak tej roślinie jej wyjątkowości, lecz przeciwnie – pozwala oddzielić to, co rzeczywiście zostało uznane w europejskim zielarstwie, od przesadzonych obietnic.

Skarb, który rośnie obok nas

Historia pokrzywy dobrze pokazuje, jak łatwo zachwycić się egzotycznym produktem, jednocześnie nie zauważając tego, co od pokoleń znajduje się tuż obok. Roślina, którą dzieci omijają szerokim łukiem, ogrodnicy często wyrywają, a właściciele działek traktują jak intruza, jest jednocześnie oficjalnie opisywanym europejskim surowcem zielarskim.

Nie trzeba więc tworzyć z pokrzywy kolejnego cudownego „superfood”, aby uznać ją za interesującą. Znacznie ciekawsza jest prawdziwa historia: pospolita roślina znana naszym przodkom od pokoleń nadal znajduje się w kręgu zainteresowania współczesnej medycyny roślinnej, a Europejska Agencja Leków poświęciła osobne monografie jej zielu, liściom i korzeniom.

Przez cały ten czas rosła przy naszych płotach.

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Lifestyle