Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Luty należał do wilków. Przodkowie szeptali: „Nie wymawiaj jego imienia”

„Wilka z imienia nie wspominają, aby go nie zwabić” – zapisywał Oskar Kolberg. Luty w jego notatkach był miesiącem półszeptów i zakazów. Dziś zamiast opowieści przy piecu mamy nagranie watahy wilków spod Dynowa. Przesąd sprzed 150 lat nagle brzmi zaskakująco aktualnie.

Luty i wilki

W zapiskach Oskara Kolberga luty jest miesiącem wymagającym, osadzonym między końcem zimowych zapasów a wyczekiwaniem na pierwsze oznaki odwilży, kiedy mroźne noce wydłużały się, a mieszkańcy wsi z większą uwagą wsłuchiwali się w dźwięki dochodzące z lasu.

„Wilka z imienia nie wspominają, aby go nie zwabić; przez omówienie o nim mówią”

– zapisał etnograf, pokazując, jak dużą wagę przykładano do słów i jak łatwo przypisywano im sprawczą moc.

W zimowe wieczory wracały opowieści o „szarym” i „tym z boru”, a także przestrogi, które miały porządkować codzienność.

„O wilku wiele bajek i przestróg; w zimie najwięcej ich wspominają”

– notował Kolberg. Te historie nie były jedynie straszakiem; pełniły rolę instrukcji, jak zachować ostrożność w czasie, gdy przyroda potrafiła być mniej przewidywalna.

Nie wymawiaj imienia

W lutym obowiązywały także konkretne zakazy.

„W dni pewne prząść nie godzi się, bo wilk do zagrody przystąpi”

– zanotował Kolberg, przywołując przekonanie, że nawet zwykłe, domowe czynności mogą wpływać na bieg zdarzeń. Przędzenie nici, kojarzone z ciągłością i trwaniem, na moment ustępowało miejsca ostrożności.

Drzwi obór znaczono krzyżami z sadzy z gromnicy, obchodzono zabudowania z zapaloną świecą, a zwierzęta okadzano ziołami, których zapach miał chronić przed tym, co czai się w pobliżu. W tych praktykach widać próbę wprowadzenia ładu w rzeczywistość, która zimą potrafiła zaskakiwać.

Wataha pod Dynowem

Tymczasem obecnie w Szklarach pod Dynów mieszkańcy zarejestrowali watahę wilków przemieszczającą się tuż przy ogrodzeniach i zabudowaniach gospodarczych. Nagranie pokazuje kilka zwierząt idących spokojnym krokiem wzdłuż granicy posesji, bez gwałtownych ruchów i bez bezpośredniego kontaktu z ludźmi.

Materiał szybko trafił do sieci, wywołując falę komentarzy i pytań o to, czy wilki coraz częściej pojawiają się w pobliżu wsi. Przyrodnicy przypominają, że populacja wilka w Polsce wzrosła w ostatnich latach, a zwierzęta rozszerzają swoje terytoria, co może oznaczać częstsze obserwacje w rejonach zamieszkanych.

Czy wilki są groźne?

Z danych przyrodniczych wynika, że wilki unikają kontaktu z człowiekiem, a ataki na ludzi należą do rzadkości. W Polsce w ostatnich dekadach nie odnotowano potwierdzonych śmiertelnych ataków dzikich wilków na ludzi.

Nagranie spod Dynowa wpisuje się więc raczej w szerszy obraz zmian środowiskowych niż w scenariusz sensacyjny. A jednak zestawienie współczesnego wideo z cytatami Kolberga pokazuje, że luty od dawna budził szczególną czujność. Dawne zapiski i dzisiejsze obrazy spotykają się w jednym punkcie – przy granicy zabudowań, gdzie kończy się wieś, a zaczyna las.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane