Sąd Apelacyjny w Warszawie
Źle się dzieje w „apelacji”. Zaległości rosną, terminy coraz dłuższe – na ratunek sięgnięto po „neo-sędziów"
W Sądzie Apelacyjnym w Warszawie coraz dłużej trzeba czekać na wyrok w procesach karnych. To skutek odsunięcia od orzekania grupy kilkunastu sędziów i zesłania ich do specjalnie utworzonej sekcji. Po dwóch latach sytuacja jest fatalna. Narasta też frustracja wśród „archeo-sędziów”. Pomimo to kierownictwo „apelacji” nie zamierza przyznać się do błędu i zlikwidować sekcji – ustalił portal Niezalezna.pl. Oczywiście, z troski o Polaków, którzy przecież zasługują na jedynie „praworządny” sąd.
Prezes sądu jest znany, ale oni chcą innego! Nawet zbierają podpisy pod listem do Bodnara
Grupa sędziów zbiera podpisy pod wnioskiem do ministra Adama Bodnara o powołanie sędzi Doroty Markiewicz na funkcję prezesa Sądu Apelacyjnego w Warszawie - ustalił portal Niezalezna.pl. Kierownictwo SA w wydanym dzisiaj komunikacie podkreśla, że taka decyzja byłaby działaniem nielegalnym, bo stanowisko jest prawidłowo obsadzone przez sędziego Piotra Schaba.
Schetyna w „ekstazie” po wyroku sądu, ale o czymś chyba zapomniał? Prawdomówność PO w pigułce
Politycy opozycji wpadli w euforię po orzeczeniu Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który w postępowaniu odwoławczym zdecydował, że premier Mateusz Morawiecki będzie musiał sprostować swoją wypowiedź na temat budowy dróg i mostów w czasie rządów PO-PSL. Schetyna zażądał dymisji premiera Morawieckiego, mimo, że sprawa jest błaha i ma wydźwięk wyłącznie ambicjonalny. Gdyby zastosować kryteria przewodniczącego PO, Donald Tusk powinien się podać do dymisji natychmiast po podwyższeniu wieku emerytalnego, a Kopacz nigdy nie powinna premierem zostać.