bezpieczeństwo
Rosja i Białoruś gromadzą wojska przy granicy z Polską. Grochmalski: napięć i incydentów będzie przybywać
Na Białorusi, m.in. w obwodach graniczących z Polską, cały czas rośnie liczba rosyjskich i białoruskich żołnierzy. W ostatnim czasie pojawiły się kolejne doniesienia na temat wysłania przez Kreml dodatkowych oddziałów. Również reżim Łukaszenki tworzy nowe zgrupowania i rozmieszcza je w strategicznie ważnych dla siebie miejscach – nie tylko przy granicy z Polską, ale też m.in. w pobliżu Ukrainy. – Rosja cały czas testuje polską gotowość do bezpieczeństwa. Elementem tego testu było m.in. zakłócanie sygnału GPS i sprawa rakiety, która wtargnęła w polską przestrzeń powietrzną. Napięć i incydentów będzie przybywało. Władimir Putin przecież otwarcie powiedział, że po Ukrainie następnym celem będzie Polska – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl prof. Piotr Grochmalski, ekspert ds. bezpieczeństwa.
Gdy poprzednio spadła rakieta, grzmiał i żądał dymisji Błaszczaka. Co teraz zrobi Kosiniak-Kamysz?
Obecny szef MON w rządzie Tuska - Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się do rakiety, która spadła dziś na terytorium Polski, dopiero po dłuższym czasie. Ciekawe, bo w maju, kiedy funkcję te pełnił jeszcze Mariusz Błaszczak i media nagłośniły sprawę rakiety w Zamościu pod Bydgoszczą, zarzucał rządzącym brak reakcji i... "rażącą nieodpowiedzialność". Ba, nawoływał również "do dymisji". Krótka pamięć, panie ministrze?
Prorosyjskie środowiska gratulują Tuskowi "oszczędności na zbrojenia". Jabłoński: „Coraz groźniej to wygląda”
"Zgodnie z przewidywaniami: Prorosyjskie środowiska świętują ograniczanie zakupu uzbrojenia dla Wojska Polskiego — i gratulują D. Tuskowi (opisywanemu w rosyjskich mediach jako „Nasz człowiek w Warszawie“), że zaoszczędził" - wpis o takiej treści opublikował dziś wiceszef MSZ w rządzie Zjednoczonej Prawicy - Paweł Jabłoński, dołączając niepokojący wpis prorosyjskiego blogera.