- Moi rodzice nie zrozumieli nas, kiedy powiedzieliśmy im, że wyjeżdżamy. Ale nie dalibyśmy radę żyć na swojej ziemi pod rządami okupantów – mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl ukraińskie małżeństwo Hnidenków, którzy przed atakiem na szeroką skalę mieszkali w mieście Sumy, czyli trochę ponad 20 km od granicą z Rosją. Pierwszym przystankiem Oksany, Serhija i ich dwóch córeczek, w ucieczce przed wojną, stała się Polska. - W Polsce podobało nam się wszystko. (...) Wolontariuszka z Ukrainy pomogła nam znaleźć mieszkanie i mieliśmy szczęście do sąsiadów, z którymi szybko znaleźliśmy wspólny język. Już w ciągu tygodnia mój mąż znalazł pracę, a potem kolejną. Starsza córka poszła do szkoły, a ja zostałam w domu z młodszą - wspomina kobieta.
W piątek rozpoczęły się trzydniowe wybory prezydenckie w Rosji, w których Władimir Putin zostanie "wybrany" na kolejną kadencję. - Bez względu na to, kto rządzi na Kremlu, to polityka, którą wyznaczył, zakłada budowę nowego imperium na wzór Związku Sowieckiego. Putin będzie kontynuował wytyczne programu rosyjskiej elity, w skład której wchodzą m.in. oligarchowie i byli rosyjscy generałowie KGB. Putin jest tylko reprezentantem tej grupy. Sama zaś Rosja będzie starać się niszczyć najbliższych sąsiadów takich jak kraje bałtyckie Polska i Rumunia, a przy tym minimalizować wpływy USA i UE, a także wzmocnić sojusz Rosji z Chinami i Iranem.– zauważa dr Jan Matkowski, wykładowca akademicki z Ukrainy, ekspert ds. wschodnich.
Wyższy urzędnik ukraińskiego wywiadu powiedział, że grupy zbrojne złożone z Rosjan sprzeciwiających się Kremlowi, forsują wtargnięcie na terytorium Rosji i zamieniły dwa regiony przygraniczne w „strefy aktywnych walk”. Jedna z miejscowości została poważnie zniszczona, a rosyjska armia wysłała tam jednostkę powietrzno-desantową.