Szef estońskiej służby kontrwywiadu Margo Palloson przekazał, że "większość z ujętych osób to zwykli ludzie, a ich działalność została udaremniona na wczesnym etapie".
W opublikowanym w poniedziałek corocznym raporcie podkreślono, że Rosja pozostaje największym długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa kraju. Estonia w tym roku obchodzi 35-lecie odzyskania niepodległości. W 1991 r. reaktywowano również działalność KAPO.
Najważniejsze zagrożenia - jednorazowi agenci
Obecnie – stwierdził szef KAPO – na granicy estońsko-rosyjskiej obserwujemy próby werbowania „jednorazówek”, współpracowników pozyskanych do jednego zadania, np. do dewastacji pomnika czy innych miejsc o znaczeniu symbolicznym oraz kampanie internetowe mające na celu pozyskanie tzw. współpracowników. W 2025 r. do przeprowadzania sabotaży rosyjskie służby werbowały też nieletnich.
Według Pallosona Rosja częściej do szerzenia swoich narracji korzysta z mediów społecznościowych, w których propaganda wzmacniana jest przez sztuczną inteligencję. Nacisk w tych informacjach – podkreślono w raporcie – kładziony jest na twierdzenia o rzekomych prześladowaniach Rosjan w Estonii, oraz przekazie, że celem zbrojenia się krajów Zachodu jest atak na Rosję.
"Wojenne zakonnice"
Jednym z wyraźnych problemów jakie zauważają estońskie służby są prawosławni duchowni związani z Rosją. Estonia zwróciła uwagę, że państwo nie atakuje prawosławia jako religii, ale stawia granicę temu, co postrzega jako wykorzystywanie urzędu religijnego w służbie wrogiego mocarstwa.
W Estonii służyły osoby, które można by określić mianem "zakonnic wojennych" – to kobiety duchowne, które w hełmach i odzieży ochronnej podróżowały na tereny działań wojennych na Ukrainie, aby wspierać wojska rosyjskie. Mieliśmy również duchownego prawosławnego, którego przyłapano na fotografowaniu terenów w pobliżu batalionu Kuperjanow
– powiedziała dziennikarzom Margo Palloson, dyrektor KAPO.