Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

Zamach na córkę Dugina - bez przełożenia na wielką politykę?

Zamach, w wyniku którego zginęła córka głównego ideologa Kremla, Aleksandra Dugina, Daria, wciąż budzi wiele wątpliwości i domysłów dotyczących sprawców i inicjatorów. Nie cichną spekulacje, że to krwawa odsłona spektaklu odgrywanego w rosyjskich kręgach władzy. Zdaniem politologa Andrieja Kolesnikowa, zabójstwo może sprowokować represje w Rosji, jednak obecnym władzom na Kremlu nie w smak może być radykalizowanie działań.

Autor:

- Kto stał za tym zabójstwem, tego się nie dowiemy w sposób miarodajny. Może nie są to nawet jakieś grupy we władzach, które chciałyby ostrzejszej, agresywniejszej polityki Putina wobec Ukrainy i opozycji wewnętrznej. Być może są to jakieś starcia wewnątrz sektora narodowo-patriotycznego w naszym społeczeństwie, bo tam jest wiele sprzeczności, własna konkurencyjna walka. Są różne grupy wewnątrz Federalnej Służby Bezpieczeństwa, które sprawuje kuratelę nad ruchem narodowo-patriotycznym i tamte klany - powiedział ekspert, starszy pracownik naukowy Carnegie Endowment for International Peace.

Kolesnikow jest przekonany, że zamach był wymierzony przeciwko samemu Duginowi - ideologowi rosyjskiego imperializmu i zwolennikowi inwazji na Ukrainę - a nie jego córce. Podkreśla, że Daria Dugina była postacią mało znaną. Zastrzega, że "można budować różne wersje, ale nie można pojąć, która z nich jest miarodajna".

- Myślę, że mimo wszystko ma to mały związek z poziomem "wielkiej polityki", tym bardziej ma niewielki związek z (prezydentem Władimirem) Putinem, który jest źródłem formowania tej polityki. Teraz faktycznie wszystko skoncentrowane jest w jego rękach i to on określa generalną linię, określa, jak ma się zachowywać armia, FSB. W tym sensie zabójstwo Duginej ma mało wspólnego z tym, co odbywa się na samym szczycie we władzach rosyjskich. Tam wydarzenia toczą się niezależnie od tego, co ktoś z niższych pięter w tej hierarchii władzy chciał sprowokować

 - ocenia politolog.

Jak zauważa, teraz trudno jest oceniać, co odbywa się na szczytach władzy w Rosji, bo źródła informacji są bardzo skąpe.

Ekspert zgadza się z poglądem, że w Rosji istnieją grupy - "skrzydło imperialne w strukturach siłowych" według określenia publicystki "Nowej Gaziety" Julii Łatyninej - które domagają od Kremla bardziej radykalnych działań, jak powszechna mobilizacja i nasilenie represji.

- Jest całkiem prawdopodobne, że to zabójstwo miałoby być dla Putina bodźcem do podjęcia bardziej radykalnych decyzji. Ale – powtórzę – represje i te decyzje mają własną logikę, na którą być może tego rodzaju wydarzenia mają pewien wpływ, ale ten wpływ nie jest zasadniczy

- mówi Kolesnikow.

- Putin jest dość emocjonalny, jego decyzje są emocjonalne, ale tutaj ocenia on sytuację dość racjonalnie: na przykład, powszechna mobilizacja pociąga za sobą ryzyko powszechnego niezadowolenia pod adresem obecnego reżimu politycznego. Kiedy ludzie popierają "specjalną operację wojskową" siedząc w domu na kanapie przed telewizorem - to jedno, a zupełnie co innego – gdy wysyła się ich do okopów, do walki. Różnice są zasadnicze i to drugie może wywołać poważne niezadowolenie - powiedział ekspert Carnegie.

Dlatego też - wskazuje - "Putin i otaczający go ludzie ze struktur siłowych, którzy podejmują decyzje, skłaniają się do tego, by (...) nie radykalizować swoich działań. Jest poważny problem, który jest ograniczeniem takiej radykalizacji: brak zasobów ludzkich, finansowych i technicznych, by wzmacniać komponent wojskowy tej "operacji". Nie wystarcza żołnierzy i sprzętu".

Te ograniczenia, jak mówi Kolesnikow, zmuszają "Putina, Szojgu i wszystkich pozostałych po prostu do oszczędzania sił". Jak podkreśla ekspert, władze rosyjskie są teraz, "jak się wydaje, gotowe do dość przewlekłego konfliktu i nie rezygnują, a mają zamiar go kontynuować". 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Świat