Komisarz obrony o zamordowaniu Skriepieckiego
Kubilius podkreślił w wystąpieniu wygłoszonym na dorocznym forum obronnym w Brukseli, że rosyjski przywódca Władimir Putin odpowiada na sukcesy Ukrainy na polu bitwy desperackimi atakami na jej miasta. Jako przykład podał atak na 1000-letni klasztor Ławra Peczerska w Kijowie. - To był brutalny atak, ale nie zaskakujący. Putin nie szanuje historii ludzkości ani chrześcijaństwa - powiedział komisarz z Litwy.
Zwrócił uwagę na fakt, że rosyjskie prowokacje nasilają się również wobec krajów bałtyckich i, ogólnie, wschodniej flanki NATO.
- W ubiegłym tygodniu w Polsce doszło do morderstwa Siemiona Skriepieckiego, rosyjskiego dysydenta, który, jak się wydaje, został zamordowany z powodu swoich obrazów o Putinie
- zaznaczył.
- Niestety, takich ataków może być więcej, a nawet gorszych, nie tylko na Ukrainie, ale i w Europie. To, że Ukraina zwycięża, nie oznacza końca wojny. Nie oznacza to, że Rosja jest słaba
- przestrzegł Kubilius.
Według niego Rosja nadal produkuje więcej uzbrojenia niż państwa UE i jest w stanie użyć milionów dronów także przeciwko Europie.
- Putin nadal stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy. Nadal jest gotów do testowania art. 5 (Traktatu Północnoatlantyckiego - red.). Pytanie brzmi, czy jesteśmy gotowi i zdolni do obrony i odpierania agresji? Nasi amerykańscy sojusznicy zadają to samo pytanie - podkreślił.
Do zabójstwa Skriepieckiego doszło 15 czerwca w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie). Do ofiary podszedł mężczyzna, który oddał dwa strzały z broni krótkiej. Gdy pokrzywdzony upadł na ziemię, mężczyzna zbliżył się do niego i strzelił jeszcze trzykrotnie. Podejrzany o zabójstwo Rosjanina jest 36-letni obywatel Gruzji. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy. Podejrzany nie przyznał się do winy.
Skriepiecki, który naprawdę nazywał się Robert Kuzowkow, miał 44 lata; do Polski przeniósł się w 2021 r. W swoich pracach wyśmiewał nie tylko Władimira Putina, ale też m.in. przywódców Białorusi i Czeczenii na rosyjskim Północnym Kaukazie, Alaksandra Łukaszenkę i Ramzana Kadyrowa.