Na amerykańskich uczelniach najmniejsze uchybienie językowe ze strony wykładowców prowadzi do ich pobić przez studentów i złamania karier. Wierząc, że są prześladowane, mniejszości w USA przejmują władzę w kampusach, a internet wzmacnia mentalność tłumu – pisze francuski dziennik "Le Figaro" i zauważa, że uniwersytety w USA poddały się terrorowi cancel culture. Sytuację opisał w swojej książce Daniel Kovalik, profesor prawa na Uniwersytecie w Pittsburghu, który stwierdził, że działania "aktywistów" to prześladowanie. - Nie widzę w tym nic postępowego - podkreślił.