Gliński odwiedził w niedzielę budynek byłego muzeum zamachów 11 września przy Greenwich Street, gdzie w przyszłym roku otwarty ma zostać trzeci oddział Instytutu Pileckiego.
Jak zaznaczył podczas briefingu prasowego, powstanie trzeciego zagranicznego Instytutu w prestiżowym miejscu Nowego Jorku na Dolnym Manhattanie wpisuje się w starania polskich władz, by dbać o znajomość historii na temat II wojny światowej na świecie.
"Instytut Pileckiego założyliśmy m.in. po to żeby móc w oparciu o badania naukowe i udostępnianie tych badań na temat konsekwencji działań totalitaryzmów (...) Chcemy żeby te wszystkie rzeczy były znane na świecie. One muszą być lepiej znane w Polsce, ale instytut ma także walczyć - tak, walczyć, bo taka jest sytuacja - o polską narrację historyczną"
- wyjaśnił minister.
"Jak wiemy, należy nam się od Niemiec olbrzymia suma odszkodowań, ale świat nie wie o tym, jak straszliwe rzeczy tutaj się działy podczas II wojny światowej" - dodał profesor Gliński.
Jak zaznaczył, podobnie jak w przypadku oddziału w Berlinie nieopodal Bramy Brandenburskiej i w szwajcarskim Rapperswil nad Jeziorem Zuryskim, Instytut będzie działał w prominentnym miejscu często odwiedzanym przez nowojorczyków i turystów.
"Ten instytut w Berlinie fantastycznie działa. Niemcy się go tak boją, że żaden polityk dużej rangi nigdy go nie odwiedził - to jest coś niebywałego. Oni tak nas przepraszają, tak się kajają, że nie mają odwagi odwiedzić Instytutu Pileckiego"
- powiedział Gliński.
"Tu, w Nowym Jorku, też musimy mieć miejsce, gdzie przechodzą tymi alejami nowojorczycy, turyści z całego świata. Dlatego organizujemy tutaj w prestiżowym miejscu, na Dolnym Manhattanie, oddział IP, który będzie opowiadał naszą historię światu" - podkreślił.
Pytany, czy spodziewa się wizyt polityków amerykańskich, minister wyraził pewność, że tak się stanie.
"Mamy tutaj zupełnie inne relacje, zresztą demokracja amerykańska zupełnie inaczej funkcjonuje. Odpowiedzialny amerykański polityk nie odmówi uczestnictwa w otwarciu Instytutu Pileckiego, chociażby dlatego że Polonia go do tego zmusi. To, że niemieccy politycy wszystkich opcji właściwie charakteryzują się niebywałą wręcz arogancją, jest związane z tym, że Polska zagraża interesom niemieckim, bo Niemcy byli w pozycji monopolisty, który realizował swoją rację stanu poprzez Unię Europejską. Dlatego im prawda o II wojnie światowej bardzo nie odpowiada. (...) Będziemy opowiadać naszą historię światu i Niemcy prędzej czy później będą musieli przyznać, że kłamią na temat historii"
- zapewnił.