- "Przyglądamy się temu bardzo, bardzo blisko. Z pewnością podchodzimy poważnie do prowokacyjnych działań i wojowniczej retoryki władz Białorusi. Mogę tylko powiedzieć, że jesteśmy w stałym kontakcie z naszymi sojusznikami w NATO i podzielamy ich obawy" - oświadczył Kirby podczas briefingu dla dziennikarzy zagranicznych w Foreign Press Center w Waszyngtonie.
- "Nic się nie zmieniło co do naszego zobowiązania, by bronić naszych sojuszników w NATO (...). Wiemy, że to nie są tylko dla nich ćwiczenia retoryczne, ale coś, z czym muszą żyć każdego dnia" - dodał.
Kirby odpowiedział w ten sposób na pytanie o serię działań reżimu Alaksandra Łukaszenki wobec Polski, Litwy i Łotwy. Odnosząc się do wagnerowców na Białorusi, przedstawiciel Białego Domu przyznał, że nie ma pełnych informacji na temat tego, ilu ich jest i gdzie przebywają. Dodał też, że nie jest jasne, na ile stwarzają "rzeczywiste zagrożenie terytorialne" dla NATO, lecz z pewnością są zagrożeniem dla państw afrykańskich, gdzie stacjonują.
Zapytany o ewentualne przekazanie Ukrainie rakiet dalekiego zasięgu ATACMS, o które publicznie zabiegał w ubiegłym tygodniu szef ukraińskiego MSZ Dmytro Kułeba, rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego odmówił jednoznacznej deklaracji, jednak dodał, że sprawa "jest w grze", odwołując się do słów prezydenta USA Joe Bidena z lipca. - "Skoro prezydent powiedział, że są w grze, to są w grze" - zapewnił Kirby. Zdementował też doniesienia, że Ukraina może zostać członkiem NATO, a zobowiązania sojusznicze będą obejmować tylko terytorium kontrolowane przez władze w Kijowie. Jak stwierdził, USA skupiają się na pomocy Ukrainie w jej kontrofensywie i wyzwalaniu terytoriów spod rosyjskiej okupacji. Według Kirby'ego, choć postępy na polu walki nie są tak szybkie, jak by chcieli Ukraińcy, to "stale czynią oni postępy".