Wszystko wskazuje na to, że Republikanie uzyskają większość w Izbie Reprezentantów. Do zdobycia większości w Izbie Reprezentantów potrzebne jest 218 mandatów. Według większości prognoz Demokratom nie uda utrzymać kontroli nad izbą. Stacja NBC News przewiduje, że Republikanie zdobędą 222 mandaty. Lider Republikanów w Izbie Kevin McCarthy już oznajmił, że będzie miał wystarczającą liczbę głosów, by zostać nowym spikerem.
W Senacie wciąż nierozstrzygnięte są trzy wyścigi: w Arizonie, Nevadzie i Georgii. W Georgii senator Demokratów, pastor Raphael Warnock wygrywa z byłym futbolistą Herschelem Walkerem, ale nie zdobędzie 50 proc. głosów, co oznacza, że o mandacie zdecyduje druga tura, planowana na 6 grudnia. Jeśli Demokraci wygrają w Arizonie i Nevadzie, zdobędą 50 mandatów w Senacie i zapewnią sobie utrzymanie kontroli nad izbą na kolejne dwa lata.
Wyniki korzystne dla Polski
Wyniki amerykańskich wyborów w rozmowie z portalem Niezalezna.pl skomentował profesor Przemysław Żurawski vel Grajewski, politolog Uniwersytetu Łódzkiego. – Przedwyborcze sondaże wskazywały na wysokie zwycięstwo Republikanów, ale już teraz wiemy, że do tego nie dojdzie - ocenił.
- Dla nas te wybory mają znaczenie głównie z punktu widzenia pytania: jak to wpłynie na polską politykę zagraniczną? I myślę, że nie wpłynie w istotny sposób. Z dwóch powodów. Po pierwsze obie główne partie mają jasne, krytyczne podejście do rosyjskiej agresji na Ukrainę, wyjąwszy pewne skrajne grupy, które chciałyby jak najszybsze zawarcia pokoju z Rosją. Nie są jednak one liczne zarówno w Partii Republikańskiej, jak i Partii Demokratycznej i nie zdominują ich. Poza tym polityka zagraniczna jest kompetencją administracji prezydenckiej
- zaznaczył. - Wyniki tych wyborów będą miały jednak wpływ na kwestie finansowe, o których decyduje Kongres, ale w tych sprawach także sądzę, że nie należy spodziewać się jakiejś rewolucji. Uważam, że te wyniki wyborcze są bardzo korzystne z naszego punktu widzenia - dodał.
Sukces Republikanów
Głos zabrał także profesor Paweł Soroka, politolog Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. – Sprawa wyników do Senatu cały czas jest otwarta, jeszcze może się okazać, że władze w nim przejmą Republikanie – ocenił.
- Zwycięstwo Republikanów w Izbie Reprezentantów było spodziewane i w mojej ocenie będzie ono dosyć wysokie. Pod tym względem jest to sukces dla tej partii
- dodał.
Profesor Soroka stwierdził, że od wyniku wyborów do Senatu wiele zależy. – Jeżeli to ostatecznie Republikanie zwyciężą, czego nie można wykluczyć, to mocno ograniczy to możliwości podejmowania decyzji przez prezydenta Bidena, ponieważ miałby on bardzo dużą opozycję w postaci Kongresu – powiedział.
- Te wyniki pokazują, że nastroje w Stanach Zjednoczonych się zmieniają, co moim zdaniem spowodowane jest głównie pogarszającą się sytuacją gospodarczą. Republikanie w swojej kampanii wyborczej skupiali się właśnie na tych watkach, bo w USA jest wysoka inflacja. Demokraci skupiali się natomiast głównie na sferze obyczajowej i jak widać nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów
- zauważył.
Ekspert stwierdził, że te wyniki będą miały duży wpływ na politykę zagraniczną. – Wiadomo, że duże kompetencje w tym zakresie ma prezydent, ale takie sprawy jak na przykład pomoc finansowa dla Ukrainy będzie podejmował właśnie Kongres – zaznaczył.
Powrót do wartości
Koordynator polonijnych klubów „Gazety Polskiej” Paweł Piekarczyk stwierdził, że w tych wyborach Amerykanie kierowali się przede wszystkimi sprawami światopoglądowymi. - Taka najważniejsza różnica między Republikanami a Demokratami mieści się w sferze światopoglądowej. Chociaż w USA jest wszystko inaczej niż w Europie, jeżeli chodzi o podział na lewice i prawicę, to można powiedzieć, że Amerykanie w tych wyborach postanowili opowiedzieć się po stronie takich podstawowych wartości, które ukształtowały ten kraj - zaznaczył.
- To jest taki sygnał, który obserwujemy także w pozostałej europejsko-chrześcijańskiej części świata. Następuje pewien taki powrót do wartości. Wyniki wyborów na Węgrzech, we Włoszech, w Szwecji, w Wielkiej Brytanii a teraz także w Stanach Zjednoczonych pokazuje, że następuje taki pewien odwrót w kierunku tych konserwatywnych wartości
- dodał.
Liczenie głosów jeszcze potrwa
Korespondentka mediów Strefy Wolnego Słowa w USA, szefowa Klubu "Gazety Polskiej" w Los Angeles, Małgorzata Schulz, wskazuje, że na pełne wyniki głosowania trzeba będzie jeszcze poczekać.
- Dlaczego liczenie głosów w szeregu stanów, a szczególnie na zachodnim wybrzeżu USA trwa tak długo? Obecnie głosy oddane w Arizonie oraz Newadzie zdecydują, czy Republikanie będą mieli przewagę w Senacie. Na wyniki trzeba będzie jeszcze poczekać, ponieważ nadal do centralnych komisji wyborczych wpływają karty do głosowania drogą korespondencyjną i jeśli mają stempel pocztowy z 8 listopada, będą akceptowane do 15 listopada
- tłumaczy Małgorzata Schulz.