Ponad dwa miliony uchodźców przyjęte w sprawny sposób, rozlokowane po całym kraju, w dużej mierze z nadanym numerem PESEL i korzystających z niezbędnych usług - to polska wersja pomocy potrzebującym z Ukrainy, ale nie wszędzie wygląda to w ten sposób. Ukraińscy uchodźcy, którzy dostali się do Holandii, muszą tam czekać tygodniami na zarejestrowanie w urzędach gmin, przez co nie mogą podjąć pracy ani otrzymać pomocy państwa - alarmuje dziennik “De Telegraaf”. Przy czym pamiętać trzeba, że Niderlandy przyjęły nie miliony a tysiące uchodźców.
Uciekający przed wojną Ukraińcy mogą legalnie przebywać w Holandii przez okres do 180 dni. Rząd przyznał im prawo do pracy, schronienia, opieki medycznej i edukacji dla dzieci. Aby uzyskać te świadczenia, muszą zarejestrować się w swojej gminie zamieszkania.
Gazeta informuje tymczasem, że proces rejestracji znacznie się opóźnia i gminy nie radzą sobie z przetwarzaniem tysięcy wniosków. Jako podwód wskazuje zbyt małą liczbę urzędników.
Rejestracja uchodźcy to proces czasochłonny, wymagający specjalistycznej wiedzy i ostrożności – powiedziała „De Telegraaf” rzeczniczka Związku Gmin (VNG) Esther Verhoeff. „Gminy są na granicy wydolności” – podkreśliła.
W konsekwencji uchodźcy nie mają pieniędzy na życie, nie mogą legalnie podejmować pracy, a ich dzieci nie mogą chodzić do szkoły
– czytamy w dzienniku.
Jakże inaczej wygląda to w Polsce, która przecież jeszcze niedawno była przez holenderskie władze napiętnowana, jako odbiegająca od europejskich wzorców.