Od tygodni rosyjskie wojska koncentrowały się przy granicy z Ukrainą, a Władimir Putin ostatecznie wydał rozkaz do wysłania sił do separatystycznych republik. Eskalacja napięć na przestrzeni ostatnich tygodni wywołuje poważne obawy w krajach zachodnich. Tymczasem Moskwa twierdzi nadal żąda od USA i NATO gwarancji o nierozszerzaniu Sojuszu o Ukrainę oraz odsunięcia jego infrastruktury "od granic Rosji".
Liderzy Unii Europejskiej cały czas apelują o jedność w sprawie Ukrainy w międzyczasie kompletnie ignorując obecną sytuacją. Tymczasem cały czas trwa bezpardonowy atak instytucji europejskich na Polskę. Sprawa rzekomego łamania przez Polskę praworządności cały czas podgrzewana jest w europejskich instytucjach, blokowane są środki dla Polski z funduszy odbudowy, czy też zasadzane są absurdalne kary w sprawie elektrowni w Turowie.
Unijne błędy
Zapytaliśmy profesora Pawła Sorokę, politologa Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, eksperta ds. zagranicznych o to, czy tego typu działania unijnych elit nie osłabiają Unii Europejskiej, która szczególnie teraz powinna być skonsolidowana. - Te działania z pewnością pogarszają relacje Polski z Unią, a Polska jest państwem granicznym z Ukrainą i Białorusią, więc jeżeli UE chce odegrać w tym konflikcie z Rosją odegrać pozytywną rolę, to powinna starać się utrzymywać z Polską jak najlepsze relacje - stwierdził.
- Nawet jeżeli Unia ma inny punkt widzenia na pewne sprawy Polski, to powinna ten dialog prowadzić spokojnie, a nie nagłaśniać. Teraz najważniejszy jest pokój w Europie, więc nawet jeżeli chcieliby prowadzić jakieś rozmowy na te konfliktogenne tematy, to powinny się one odbywać kuluarowo a nie robić taki spór z Polską
- powiedział - Przecież my jesteśmy bardzo dużym krajem Unii, do tego granicznym. Więc z takim państwem powinno się poważnie prowadzić dialog, a nie jakąś taką wojnę - dodał.
Cel: federalizacja UE
Paweł Soroka stwierdził, że ostre działania UE wobec Polski spowodowane są kwestią federalizacji Unii Europejskiej. - Kręgi głównie związane z Niemcami, z Komisją Europejską, tzw. eurokraci są zdecydowani, żeby pogłębiać integrację europejską w kierunku federalizacji, czyli odbierać kolejne kompetencje państwom członkowskim, narodowym - wyjaśnił.
- Te sprawy sądownicze, praworządności to jest kolejny pretekst do przeprowadzenia tej federalizacji, bo większość społeczeństwa nie zna się na tych sprawach. Interesy tych elit, które są reprezentowane w Komisji Europejskiej i wspierane przez Niemcy, dążące do federalizacji biorą górę nad obecną sytuacją
- zaznaczył ekspert.
To byłoby osłabienie
Politolog podkreślił, że zfederalizowana Unia Europejska byłaby dużo słabsza niż obecna, co jest szczególnie niebezpieczne biorąc pod uwagę rosyjskie zagrożenie ze wschodu. - Moim zdaniem federalizacja nie jest korzystna dla państw członkowskich, bo daje to władze bardzo wąskim elitom kosztem władz wybieranych demokratycznie. Na razie nie ma takiego systemu wyborczego, żeby społeczeństwa państw członkowskich miały wpływ na władze Unii Europejskiej - mówię tutaj o Parlamencie Europejskim, a zwłaszcza Komisji Europejskiej - powiedział.
- Oni mają taką politykę „Europy regionów”. Po co? Po to, żeby dawać jak najwięcej kompetencji regionom, odebrać to państwom narodowym i kto wtedy musi to spoić? No władza federalna. To jest ta logika i to jest konsekwentnie realizowana. Wykorzystane do tego także tę sprawę Covidu, cały ten Fundusz Odbudowy. Kiedy to wejdzie w życie, to da bardzo dużą władzę Komisji Europejskiej, bo kto ma kasę, ten rządzi
- zaznaczył profesor Paweł Soroka. - Integrację można inaczej wzmacniać. Na przykład poprzez lepszą współpracę gospodarczą, większą współpracę w zakresie kultury. Wtedy lepiej społeczeństwa się dogadają. A to, co teraz jest promowane, jest jedynie w interesie bardzo wąskich elit finansowych tym bardziej że ta cała koncepcja tego Planu Odbudowy na pewno była bardzo dobrze przedyskutowana z elitami finansowymi europejskimi i światowymi - zakończył.