W piątek w Warszawie odbywa się konferencja ekspercka na temat przyszłości Unii Europejskiej - "Jak zreformować Unię dla przyszłości Europy?". Jej organizatorem jest polska delegacja Grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów w Parlamencie Europejskim.
Prof. Legutko otwierając konferencję zwracał uwagę, że "UE dnia dzisiejszego jest w tej chwili w stanie, który może tak naprawdę doprowadzić w najbliższych dziesięcioleciach do zasadniczych zmian". Stwierdził też, że decydenci w Europie przygotowują się do bardzo wielkiego federalistycznego skoku w przód. Dlatego też - zaznaczył - należałoby podjąć jakieś przeciwdziałania. Jak ocenił jednym z elementów takiego przeciwdziałania jest właśnie dzisiejsza konferencja.
Zdaniem prof. Legutki "ten wielki skok na przód nie pojawił się znikąd" i osoby, które śledziły bieg wydarzeń w UE mogły przewidzieć pojawienie się tych trendów.
- Historia polityki, teoria polityki i całe doświadczenia, które zebraliśmy przez stulecia oznaczają, że zdajemy sobie sprawę czym jest właściwy porządek polityczny, a UE jest tak naprawdę dokładną antytezą tego co wiemy o dobrym, właściwym porządku politycznym
- mówił prof. Legutko.
Rozdzielić władzę
Zdaniem europosła PiS władza powinna być podzielona i poszczególne filary władzy powinny być rozdzielone. Bardzo ważne jest również - podkreślał - to, by władza która jest sprawowana podlegała kontroli. Jak mówił, żadna ideologia nie powinna mieć monopolu.
- Kiedy przyjrzymy się Unii to zobaczymy, że to co się w UE dzieje jest dokładnie czymś odwrotnym. Nie ma stabilności. Ta idea ściśle integrującej się Unii, od momentu podpisania i ratyfikacji Traktatu z Lizbony oznaczała, że od razu pojawiły się opinie oraz żądania, by iść jeszcze dalej, by wykroczyć poza Traktat z Lizbony, wybudować tę jeszcze bliższą Europę. Wszystkie zasady, regulacje w związku z tym są traktowane jako tymczasowe. W związku z tym można je zatem obejść, można je łamać pod warunkiem, że nasze działania prowadzą do większej integracji
- ocenił.
Stwierdził, że nie ma też odpowiedzialności i możliwości rozliczenia instytucji europejskich, gdyż KE czy PE przed nikim nie odpowiadają.
Zdaniem prof. Legutki nie ma też właściwego podziału władz. - Jeśli przyjrzymy się KE, czy to jest władza wykonawcza, czy może o charakterze legislacyjnym, czy jest to element wymiaru sprawiedliwości, czy para wymiaru sprawiedliwości - zastanawiał się.
Brak kontroli
Jak zauważył, te same grupy polityczne rządzą od dziesięcioleci, nikt nie sprawuje kontroli nad komisarzami i nikt tak naprawdę nie wie, kto podejmuje decyzje. - To jest najbardziej nieprzejrzysty system podejmowania decyzji jaki można byłoby sobie wyobrazić - ocenił.
Zwracał też uwagę na brak równości między "aktorami na scenie politycznej" czy pomiędzy państwami. - Niektóre państwa są równe, ale inne są równiejsze - mówił.
- Monopol polityczny jest naprawdę coraz większy, cała UE bierze udział w wielkim projekcie inżynierii społecznej mającym na celu stworzenie nowego społeczeństwa europejskiego z nową moralnością, z nowym sposobem postępowania
- mówił profesor.
- Gdy przyjrzymy się UE, to zdaje mi się, że całą naszą polityczną mądrość wyrzuciliśmy za burtę. To jest konstrukt, który jest budowany nie biorąc pod uwagę naszej wiedzy i doświadczenia na temat tego, jak powinna wyglądać polityka i jak należałoby budować instytucje polityczne. A zatem błąd ma charakter strukturalny (...) zatem jeśli obecne trendy będą kontynuowane jako Europejczycy, nasze narody, nasze społeczności będziemy mieli bardzo poważne problemy. Dotyczy to wszystkich, którzy mają głęboko w sercu tradycję europejską i są przywiązani do swojej tożsamości narodowej - powiedział prof. Legutko.