O nałożenie sankcji i wspólne działania przeciwko reżimowi Alaksandra Łukaszenki zaapelowali w poniedziałek przewodniczący parlamentarnych komisji spraw zagranicznych i UE z kilkunastu państw europejskich.
Jakie będą sankcje?
Zapytaliśmy Zbigniewa Kuźmiuka o to, jakie jego zdaniem sankcje na Białoruś mogą być skuteczne i czy w ogóle takie istnieją. - Ministrowie spraw zagranicznych zatwierdzili pakiet sankcyjny, który zakłada m.in. nałożenie sankcji na konkretne osoby, co moim zdaniem niespecjalnie da jakiś rezultat - stwierdził.
- Prawdopodobnie będą także nałożone sankcji na firmy na przykład linie lotnicze Bielavia i inne linie lotnicze, które przywożą migrantów do Mińska, także na biura podróży, które organizują te wycieczki na Mińska. Miejmy nadzieję, że jeżeli one wejdą w życie, a mają wejść natychmiast, to ten strumień migrantów z Bliskiego Wschodu wyraźnie się zmniejszy
- dodał europoseł Prawa i Sprawiedliwości.
Bolesny cios
Polityk ocenił, że skuteczne mogłoby być uderzenie w białoruski przemysł. - To on przynosi największe dochody do budżetu i jest źródłem dewiz Łukaszenki. Mam tutaj na myśli sektor naftowy i sektor nawozowy. W obydwu przypadków Białoruś korzystając z niskich cen surowców - ropy naftowej i gazu, które dostarcza im Rosja, w tym obszarze robi bardzo dobre interesy, także z punktu widzenia dostarczania dewiz tak potrzebnych do importu i dochodów budżetowych, bo to są dwa przemysły dostarczające najwięcej dochodów budżetowych - wytłumaczył.
- Ale czy jest szansa, że 27 państw się dogadało? Jest trudno powiedzieć. To oczywiście byłaby także broń obusieczna, bo Unia Europejska jest drugim eksporterem do Białorusi po Rosji, więc nie ma wątpliwości, że lokuje tam sporo towarów, więc gdyby uderzyła w eksport Białorusi, to zapewne byłyby retorsje
- stwierdził Zbigniew Kuźmiuk.