Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

USA: żywioły uderzają – tornada i pożary sieją zniszczenia

Niszczycielskie tornada i rozległe pożary na południowym wschodzie pokazują skalę żywiołowego kryzysu, z jakim mierzą się obecnie Stany Zjednoczone. Gdy gwałtowne wichury dewastowały miasta w Oklahomie, ogień pochłaniał kolejne domy w Georgii i na Florydzie, zmuszając tysiące ludzi do ucieczki i pochłaniając ofiary wśród ratowników.

Autor:

Silne burze i seria tornad nawiedziły północną część Oklahomy, powodując poważne zniszczenia i raniąc co najmniej 10 osób. Jak poinformowała stacja ABC, w nocy z czwartku na piątek przez region przeszło co najmniej sześć tornad. Jedno z nich uderzyło bezpośrednio w miasto Enid, niszcząc liczne domy w dzielnicach mieszkalnych.

Według lokalnych władz około 40 budynków zostało uszkodzonych lub całkowicie zniszczonych. Skala zniszczeń sugeruje, że żywioł mógł osiągnąć co najmniej czwartą kategorię w skali Enhanced Fujita, co oznacza wiatr o prędkości dochodzącej nawet do 322 km/h. To jedna z najwyższych klas siły tornad notowanych w Stanach Zjednoczonych.

Jak podaje agencja UPI, tornado przeszło również w pobliżu Enid Woodring Regional Airport oraz terenów Northern Oklahoma College, powodując dodatkowe straty. W odpowiedzi na sytuację uruchomiono schronienie Czerwonego Krzyża w centrum Chisholm Trail Expo Center. Służby ratunkowe prowadzą działania polegające na usuwaniu gruzów oraz przywracaniu dostaw energii.

Burze spowodowały także przerwy w dostawach prądu w kilku hrabstwach, w tym na terenie bazy Vance Air Force Base, która została czasowo zamknięta. Dowództwo poinformowało, że cały personel jest bezpieczny, a zasilanie zostało już przywrócone.

Zniszczenia odnotowano również w innych częściach północnej Oklahomy. W hrabstwie Kay silny wiatr uszkodził budynki gospodarcze i domy, a w miejscowościach Blackwell i Braman doszło do awarii sieci energetycznej. Z kolei w hrabstwie Pawnee intensywne opady doprowadziły do lokalnych powodzi i podtopień dróg.

Służby nadal szacują straty i ostrzegają mieszkańców przed kolejnymi gwałtownymi burzami, które mogą uderzyć w region w najbliższych dniach.

W innej części USA - pożary

Tragiczne wydarzenia towarzyszą również dramatycznej walce z pożarami, które pustoszą południowo-wschodnie regiony Stanów Zjednoczonych. W północnej Floryda podczas akcji gaśniczej zmarł ochotniczy strażak James „Kevin” Crews. Jak poinformował dziennik Los Angeles Times, przyczyną śmierci był nagły problem zdrowotny, do którego doszło w trakcie działań ratowniczych.

– Kevin był uosobieniem odwagi i poświęcenia. Jego ofiara nigdy nie zostanie zapomniana – powiedział szef lokalnej straży Jerry Johnson, cytowany przez gazetę.

Najpoważniejsza sytuacja rozwija się jednak w Georgii, gdzie dwa ogromne pożary zniszczyły już ponad 120 domów, a setki kolejnych budynków pozostają zagrożone. Władze zarządziły natychmiastowe ewakuacje w najbardziej niebezpiecznych rejonach.

Z danych przekazanych przez Federal Emergency Management Agency (FEMA) wynika, że tylko w hrabstwie Brantley ewakuacją objęto co najmniej 800 osób. W całym regionie liczba ewakuowanych idzie w setki.

Gubernator Georgii Brian Kemp ostrzegł, że skala zniszczeń może okazać się największa w historii stanu. Jeden z pożarów – prawdopodobnie wywołany przez aluminiowy balon, który zetknął się z liniami energetycznymi – objął obszar około 12 950 hektarów, czyli ponad dwukrotnie większy niż Manhattan. Drugi żywioł, również w hrabstwie Brantley, rozprzestrzenił się na ponad 2 000 hektarów i został opanowany jedynie w niewielkim stopniu.

– Nie ma sposobu, by zatrzymać ten pożar – przyznał Kemp, podkreślając, że w obecnych warunkach strażacy mogą jedynie ograniczać rozprzestrzenianie się ognia i liczyć na opady deszczu.

Według dziennika USA Today, w regionie odnotowano co najmniej 20 dużych, nieopanowanych pożarów, a w ciągu jednej doby pojawiło się aż 90 nowych ognisk. Służby ratunkowe działają w ekstremalnie trudnych warunkach, koncentrując się przede wszystkim na zabezpieczeniu tras ewakuacyjnych dla ludności cywilnej.

Największy z żywiołów w Georgii – Pineland Road Fire – objął ponad 12 500 hektarów i został opanowany w zaledwie 10 procentach. Z kolei Highway 82 Fire strawił już ponad 2 000 hektarów.

– To wciąż dynamiczna sytuacja pożarowa – ostrzegł lokalny urzędnik Joey Cason, apelując do mieszkańców o bezwzględne stosowanie się do nakazów ewakuacji.

Równie trudna sytuacja panuje w Floryda, gdzie w piątek aktywnych było co najmniej 134 pożarów obejmujących ponad 10 500 hektarów. Ogień zmusił władze do zamykania kluczowych dróg oraz wydawania ostrzeżeń dotyczących jakości powietrza – dym przemieszcza się bowiem setki kilometrów od źródeł ognia.

Eksperci wskazują, że za skalę katastrofy odpowiadają przede wszystkim długotrwała susza, silny wiatr oraz ogromne ilości martwego drewna pozostawionego przez Hurricane Helene, które stanowi łatwopalne paliwo dla szybko rozprzestrzeniających się płomieni.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej